Łatwa wygrana Sokoła

Włókniarz jechał do Wielkiej Lipy z góry skazany na niepowodzenie. Trener Jarosław Wichowski miał kłopot ze skompletowaniem składu. - Wielu chłopaków pracuje i w pewnym momencie obawiałem się, czy się zbierzemy. Nasza gra nie wyglądała aż tak źle. Popełniliśmy jednak błędy w obronie, co doświadczony rywal bezlitośnie wykorzystał. Pozytywem jest to, że po pięciu spotkaniach bez zdobycia gola wreszcie udało się trafić do bramki rywala - ocenił Jarosław Wichowski, trener Włókniarza. Gospodarze po 13 min prowadzili już 2:0 po trafieniach Pyzłowskiego i Bienkiewicza. Kontaktowego gola zdobył Wichowski, który udanie wykończył solową akcję. Zapędy gości w 25. min ostudził Pyzłowski. Ten sam piłkarz po przerwie skompletował hat-trick, a wynik w 56. ustalił Andrusiak. - Po dobrej pierwszej połowie w drugiej przytrafił nam się mały kryzys. Graliśmy poniżej swoich oczekiwań i nie było widać, że lider grał z zespołem z dołu tabeli. Mimo to nasza wygrana nie była zagrożona - skomentował Mirosław Drączkowski, trener Sokoła.

SOKÓŁ WIELKA LIPA - WŁÓKNIARZ MIRSK 5:1 (3:1)

Bramki: 1:0 Pyzłowski (11), 2:0 Bienkiewicz (13), 2:1 Wichowski (20), 3:1 Pyzłowski (25), 4:1 Pyzłowski (52), 5:1 Andrusiak (56).
Żółte kartki: Pyzłowski oraz Dasiak.
Sędziował: Krystian Kubik (Wałbrzych).
Widzów: 100.

SOKÓŁ: Krawczyk - Bąk, Pruchnicki, Suppan, Stępień (46 Bełkowski), Bienkiewicz (72 Banach), Deneka, Janas (46 Musiał), Teodorowicz (46 Andrusiak), Michalski (46 Noga), Pyzłowski (60 Warchoł).
WŁÓKNIARZ: Fościak - Ł. Niemienionek, Dasiak, Becker, P. Grygiel, D. Grygiel. J. Jasiński (80 Górny), Wichowski, Badura, Przybyło, Kozołubski (85 Krawiec).

GB