Karkonosze pogrążają Orła Lubawka w ostatniej minucie
Po raz jedenasty w tym sezonie piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra sięgnęli po trzy punkty w meczu Ligi Okręgowej. Tym razem podopieczni... - no właśnie czyi podopieczni? - pokonali na wyjeździe Orła Lubawka zapewniając sobie zwycięstwo na minutę przed końcem spotkania po golu Daniela Kotarby.
Na mecz do Lubawki oprócz piłkarzy pofatygowała się spora liczba fanów z Jeleniej Góry. Ponad 80 osób przyjechało dwoma autokarami, ponadto w trakcie I połowy dojechało kilka samochodów i bus co dało blisko 130 osobową wycieczkę. Niestety pomimo tak licznej delegacji, doping w niedzielę pozostawiał wiele do życzenia, jednak brak zaangażowania wokalnego wśród fanów nie wynikał z ich słabej kondycji, tylko był konsekwencją zeszłotygodniowych "wyczynów" piłkarzy, wiernych "elokwentnym" metodom szkoleniowym "niezwykle zasłużonego" dla jeleniogórskiej piłki człowieka jakim jest "niewątpliwie" Tomasz Arteniuk. Zaistniałeś prawie 90 dni w 53 letniej historii naszego klubu panie Tomku! Gratulujemy...
Na ławce podczas meczu klub reprezentowali wiceprezes Tadeusz Duda i kierownik drużyny Robert Jałgiejczuk. Kto ustalał skład Karkonoszy na mecz z Orłem tego nie wiemy. Podobno "tajne" instrukcje przez telefon przekazał sam Arteniuk, który pojawił się w Lubawce licząc zapewne, iż swoją obecnością uda mu się zepsuć coś jeszcze. Wszak dwa dni wcześniej mógł przyjąć z satysfakcją informację o wykonaniu zadania przez swoich byłych podopiecznych, którzy na piątkowym treningu odtrącili Tomasza Lizaka - wychowanka Karkonoszy, człowieka, który z klubem ze Złotniczej grał w IV, III i II lidze. Powód - chłopak nie pozwolił się publicznie poniżać Arteniukowi...
Mecz rozpoczął się od wywieszenia przez kibiców transparentu o nie nadającej się do przytoczenia treści, dedykowanego byłemu już trenerowi Karkonoszy. Oprócz tego fani z Jeleniej Góry demonstracyjnie odwrócili się plecami do piłkarzy, którzy podbiegli przed pierwszym gwizdkiem sędziego pod ich sektor. Przykro było obserwować te sceny i obyśmy więcej nie musieli tego oglądać, bo niemiło było nie tylko piłkarzom ale i kibicom, którzy musieli jednak w jakiś sposób wyrazić swoją dezaprobatę dla poczynań przynajmniej części zawodników.
Przejdźmy do meczu, który przez długi okres był mało interesującym widowiskiem, a jedynym gorącym momentem był minimalnie chybiony strzał z dystansu Daniela Kotarby. W 28-ej minucie goście objęli prowadzenie. Na indywidualną akcję zakończoną strzałem zdecydował się Maciej Suchanecki. Uderzenie było mocne ale oddane z ostrego kąta i bramkarz miał dostatecznie dużo czasu na poprawną reakcję, na szczęście dla nas piłka przełamała mu ręce i wylądowała w sieci. Odpowiedź lubawian nadeszła jeszcze w I połowie. W 41-ej minucie Przemysław Kopeć wykorzystał kompromitujący błąd czterech obrońców Karkonoszy, którym z łatwością odebrał piłkę i pokonał bezradnego Ciepielę. Remis 1-1, a wynik dla jeleniogórzan mógł być jeszcze gorszy gdyby sędzia podyktował ewidentnego karnego za faul na Bartoszu Sobocie.
Po przerwie kibice z Jeleniej Góry rozwiesili flagi i rozpoczęli doping dla biało-niebieskich. Był potrzebny, bo dobrze II połowę rozpoczęli gospodarze przesiadujący przed polem karnym jeleniogórzan. Po kwadransie goście opanowali sytuację i to oni tym razem przeszli do ofensywy. W 65-ej minucie ryknęło 130 gardeł, gdyż świetną akcję prawą flanką przeprowadził Suchanecki, a celnym strzałem wykończył ją Kotarba! Orzeł nie złożył broni i na pięć minut przed końcem meczu podopieczni trenera Szczuki doprowadzili do remisu. Znów błędy karkonoskiej obrony tuż przed polem karnym pozwoliły Sewerynowi Porębie na zdobycie gola. 2-2 i zapowiadało się na pierwszy remis KSK w tym sezonie...
Nic z tych rzeczy! Na minutę przed końcem na szarżę prawą stroną zdecydował się Przemysław Wajda. Pomocni Karkonoszy wbiegł w pole karne, gdzie perfekcyjnie obsłużył zamykającego akcję Kotarbę. Jeleniogórski młodzieżowiec dopełnił formalności czym wprawił w szał fanów z Jeleniej Góry. Po chwili sędzia odgwizdał koniec spotkania i kolejne trzy punkty dla piłkarzy ze Złotniczej stały się faktem!
W sobotę biało-niebiescy podejmą Kwisę Świeradów Zdrój. Najprawdopodobniej nie odbędzie się zaplanowany na ten dzień piknik piłkarski, gdyż mało kto w klubie ma radosny nastrój. Ponadto wielce prawdopodobny jest na tym meczu dalszy protest jeleniogórskich kibiców. Jak będzie faktycznie przekonamy się w sobotę o godzinie 14-ej.
ORZEŁ LUBAWKA - KARKONOSZE JG 2:3 (1:1)
Bramki: 0:1 Suchanecki (28), 1:1 Kopeć (37), 1:2 Kotarba (66), 2:2 Poręba (82), 2:3 Kotarba (88).
Żółte kartki: Smoliński, Siatrak, Malinowski, Wajda.
Sędziował: Jacek Ciepiela.
Widzów: 450.
KARKONOSZE: Ciepiela - Smoliński, Bijan, Wawrzyniak, Siatrak, Zalewski (46 Wajda), Kotarba, Malinowski, Suchanecki, Walczak (83 Kik), Kowalski (90 Kowalski-Ciepiela).
ORZEŁ: Liber - R. Matusik, Stepko, Blicharski (66' A.Kopeć), Chrapek, J.Kopeć (63' Poręba), Kisiel, Adamowicz, T.Sobota, P.Kopeć, B.Sobota.
Przepraszam, że relacja ukazała się tak późno, nie ukrywam, iż wolałbym aby napisał ją ktoś inny...
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży