Orły zagrały na remis

[di=13578|F|N||09.10.2006 22:01:27, text01.jpg]

Piotr Grycki (leży na ziemi z nr 9) zdobywa pierwszego gola dla gospodarzy.


Twarde i zacięte spotkanie zobaczyli w niedzielę kibicie przybyli na stadion mysłakowickiego Orła. Gospodarze podejmowali swojego imiennika z Wojcieszowa, a stawką tego meczu było drugie miejsce w tabeli.
Pierwsza połowa to typowy mecz walki. Gra toczyła się głównie w środku pola, niewiele było sytuacji podbramkowych. Mimo to gospodarzom udało się w tej części gry objąć prowadzenie. W 44-ej minucie zakotłowało się w polu karnym gości. Niepewnie zachował się bramkarz z Wojcieszowa, który wypuścił z rąk łatwą piłkę. Z prezentu skorzystał Piotr Grycki umieszczając futbolówkę pod poprzeczką.
Po przerwie znów uśmiechnęło się szczęście do gospodarzy. Po jednej z ich akcji gola na 2-0 zdobył Sławomir Bącal. Gdy wydawało się, że prowadzenie mysłakowiczan jest niezagrożone po głupim faulu jednego z nich w narożniku pola karnego, sędzia głównym nie miał innego wyjścia jak podyktować jedenastkę dla gości. Rzut karny na gola zamienił Julian Terlecki.
Gol na 1-2 był sygnałem dla gości, iż mogą ugrać coś jeszcze w tym spotkaniu. Wojcieszowianie przycisnęli gospodarzy i walczyli o zdobycie wyrównującej bramki. W 90-ej minucie sędzia dyktuje dla przyjezdnych rzut wolny z okolic 16-tego metra. Decyzja ta wywołała nerwowe reakcje piłkarzy i kibiców z Mysłakowic, którzy podważali zasadność tej decyzji. Do rzutu wolnego podszedł ponownie Terlecki i kapitalnym strzałem w okienko uratował remis 2-2 dla wojcieszowian.
Najbardziej z takiego rezultatu ucieszyli się zapewne piłkarze Olimpii Kowary, Zjednoczonych Bolków i Łomnicy, którzy walczą z Orłami o awans do "okręgówki". Za tydzień do Mysłakowic zawita Olimpia Krzeszów i ciężko przypuszczać by podopieczni Leszka Żołędziejewskiego stracili w tym meczu punkty. Zaś wojcieszowianie podejmą u siebie Łomnicę w kolejnym meczu z cyklu tych za 6 punktów.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban