Łużyce triumfują w Węglińcu

Gospodarze podeszli do meczu bez czterech czołowych piłkarzy. Zabrakło m.in. Rafała Zaręby, podpory ekipy z Węglińca. Łużyce musiały sobie natomiast radzić bez Sebastiana Gawroniuka. Pierwsi przed szansą zdobycia gola stanęli gospodarze. W 20. min Radomir Kurianowicz wyłożył piłkę swojemu bratu Kamilowi, a ten z bliska spudłował. - Gdyby to wpadło wynik mógł być nieco inny - ocenił Marcin Dąbrowski, trener Orlików. Zmarnowana sytuacja zemściła się po przerwie. Najpierw fenomenalnie zza pola karnego w okienko przymierzył Kościecha. Później na 2:0 podwyższył Macioszczyk, który wykończył koronkową akcję swojego zespołu. Asystę w tej sytuacji zaliczył Bojdziński. W końcówce honorowego gola z rzutu wolnego zdobył dla Orlików Hałdaś. - Warunki były takie same dla obu zespołów. Uważam jednak, że mecz w takim upale nie powinien się odbyć. Wpłynęło to negatywnie na widowisko. Gdyby arbiter użył gwizdka pierwszy raz o godzinie 19 byłoby zdecydowanie lepiej zarówno dla kibiców jak i samych piłkarzy obu drużyn - ocenił Marcin Dąbrowski, trener Orlików. - Generalnie byliśmy lepszym zespołem i wygraliśmy zasłużenie. Mieliśmy więcej bramkowych sytuacji. Cieszę się, że w kolejnym meczu z prowadzącym w tabeli Lotnikiem będziemy mogli zagrać bez zbędnej presji - dodał Rafał Wichowski, trener Łużyc.

ORLIKI - ŁUŻYCE 1:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Kościecha (60), 0:2 Macioszczyk (74), 1:2 Hałdaś (89).
Żółta kartka: Łotecki.
Sędziował: Sławomir Kostka.
Widzów: 200.

ORLIKI: Pelak (46 Jochna) - Rosinek, Szczygielski (75 Macura), P. Mockało, Nowak, Hałdaś, R. Kurianowicz, K. Kurianowicz, Zasowski, Gołyźniak, Kołodziejczak (70 T. Mockało).
ŁUŻYCE: Kukiełka - Kurdziel, Cieślak, Sudnik, Lużyński, Jakimowicz, Młynarski, Macioszczyk (85 Sitek), Piaśnik, Kościecha, Bojdziński (80 Łotecki).

GB