Do ostatniej sekundy walczyły o prymat na Dolnym Śląsku

Wielkie emocje do ostatniej sekundy meczu stały się udziałem kibiców, którzy zjawili się w sobotni wieczór w hali Regionalnego Centrum Sportu w Lubinie. Zapewniły im je szczypiornistki miejscowego Zagłębia i KPR-u Jelenia Góra.
Derby Dolnego Śląska była niesamowicie zacięte. Iskry sypały się po parkiecie, nikt się nie oszczędzał, bo stawką były punkty w rozgrywkach PGNiG Superligi oraz prymat w województwie. Praktycznie całe spotkanie toczyło się bramka za bramkę. Czasem gospodyniom udało się odskoczyć na większy dystans, jak to miało miejsce w 19-ej minucie, gdy Aleksandra Paluch wyprowadziła Zagłębie na 10-6. Minutę przed przerwą Małgorzata Mączka zniwelowała straty jeleniogórzanek do jednej bramki, ale podopieczne trener Bożeny Karkut zdołał jeszcze przed przerwą zdobyć gola po akcji Kai Załęcznej.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. W 37-ej minucie Dominika Grobelska doprowadziła do remisu po 16. Od tej pory KPR nie pozwolił uciec Zagłębiu na więcej niż jednego, dwa gole, co kilka minut doprowadzając do wyrównania. W 58-ej minucie po bramce Joanny Obrusiewicz z rzutu karnego lubinianki prowadziły 30-28. 60 sekund wystarczyło Małgorzacie Buklarewicz by zniwelować ten dystans. Niestety Kinga Lalewicz skuteczną akcją dała miejscowym kibicom nadzieję na zwycięstwo, ale ostatnie słowo należało do dziewczyn z Jeleniej Góry i sekundę przed końcową syreną Jelena Bader zapewniła sobie i swoim koleżankom jeden punkt. Szał radości w jeleniogórskim obozie, smutek wśród miejscowych, pogłębiony faktem, iż Zagłębie pogrążyła zawodniczka, która jeszcze w ubiegłym sezonie grała w koszulce tego klubu.

ZAGŁĘBIE LUBIN - KPR JELENIA GÓRA 31-31 (14-12)

KPR: Kozłowska, Janik - Wiertelak - 2, Grobelska - 4, M. Mączka - 2, Tomczyk, Buklarewicz, Jasińska, Oreszczuk, Dąbrowska - 5, Bader - 6, Michalak.

Piotr Kuban
Foto: PK