Bez bramek w Starym Śleszowie

Dla wielu osób mecz był szczególnym wydarzeniem. Zwłaszcza dla trenera STK GKS Marcina Krzykowskiego, który przez kilka poprzednich lat z powodzeniem pracował w LKS. - Próbowałem się odciąć od otoczki, ale nie udało się. Był to dla mnie mecz podwójnej rangi. Nawet po spotkaniu do późnych godzin wieczornych pisałem sms'y z piłkarzami. Zresztą rozmawiamy dzień po meczu, a ja jeszcze nie ochłonąłem - opowiadał podekscytowany Marcin Krzykowski. Oprócz obecnego szkoleniowca drużyny z Kobierzyc przeciwko byłemu klubowi zagrali Nowicki, Tatko, Biały oraz Kaczmarek. Sam mecz miał typowo derbowy charakter, w którym dominowała walka, a okazji podbramkowych było jak na lekarstwo. Najlepszej dla gości nie wykorzystał Morawski, który minimalnie przestrzelił. W odpowiedzi w doliczonym czasie gry Niełacny odebrał piłkę rywalowi, a następnie wypuścił do boju Sokoła. Ten w sytuacji sam na sam z bramkarzem odegrał do jeszcze lepiej ustawionego Dewerendy. Po jego strzale z bliska piłka przeleciała jednak obok bramki.

LKS STARY ŚLESZÓW - STK GKS KOBIERZYCE 0:0

Żółte kartki: Szefner, Żak.
Sędziował: Kamil Wieliczko (Jelenia Góra).
Widzów: 200.

LKS: Płoszczyca - Iwan, Dudziak, Chmiel, Robak, Dewerenda, Siwik (83 Sokół), Janiuk, Siwiński, Liberek (80 Niełacny), Banach (60 Wójcik).
STK GKS: Nowicki - Kaczmarek, Tatko, Żak, Fitas, Zgoda (65 Szefner), Biały, Bartków, Morawski, Rybiński, Pisklak (80 Wroński).

(GB)