Słodka zemsta mirskiego Włókniarza

Zgorzelczanie przed spotkaniem z Włókniarzem mogli pochwalić się pokaźną serią 25 ligowych spotkań bez porażki. - Każda passa kiedyś się kończy. Szkoda tylko, że nastąpiło to na naszym boisku - powiedział po meczu Adam Łuszczyk, trener Nysy. - Mieliśmy w pamięci to co stało się w poprzednim sezonie. Nysa wygrała na naszym boisku i po meczu z szampanami świętowała awans do czwartej ligi. Przy okazji przerwali naszą passę 29 spotkań bez porażki na własnym boisku. Chcieliśmy się zrewanżować - nie krył Jarosław Wichowski, trener Włókniarza. Rozpoczęło się po myśli gospodarzy, bo w 25. minucie wynik otworzył Piechno. Do tego momentu Nysa kontrolowała to co działo się na boisku. Później było już gorzej. - To nie pierwszy mecz kiedy po objęciu prowadzenia coś się z nami dzieje. Podaliśmy rękę Włókniarzowi i oni to wykorzystali - zauważył Adam Łuszczyk. W 30. minucie wyrównał Kozołubski, a kilka minut później wynik odwrócił Wichowski, który zamknął dośrodkowanie Beckera. Po zmianie stron zgorzelczanie ruszyli do odrabiania strat. Gospodarze mieli kilka dobrych szans, ale żadnej nie wykorzystali. Z kolei w 68. minucie po zagraniu Kowalskiego z rzutu wolnego piłkę technicznym strzałem głową wpakował do siatki B. Morzecki.

NYSA ZGORZELEC - WŁÓKNIARZ MIRSK 1:3 (1:2)

Bramki: 1:0 Piechno (25), 1:1 Kozołubski (30), 1:2 Wichowski (38), 1:3 B. Morzecki (68).
Żółte kartki: G. Monik, Pacak oraz Kowalski.
Sędziowali: Waldemar Socha jako główny oraz Piotr Bajer i Andrzej Socha (Jelenia Góra).
Widzów: 200.

NYSA: Chochel - Borowy, Pacak, M. Monik, G. Monik (70 E. Bystryk), Wójcik (60 Czajkowski), Komarzyniec (80 Przystaś), Łuszczyk, Janicki, Piechno, P. Bystryk.
WŁÓKNIARZ: Matuszak - P. Niemienionek, Ł. Niemienionek, Kowalski Grygiel, Becker, Woźniczka, Sz. Morzecki (85 Tylus), B. Morzecki (90 Szurmiej), Wichowski (88 Krawczyk), Kozołubski (75 J. Jasiński).

(GB)