Porażka na powitanie III ligi
Nawet jednego punktu nie dopiszą sobie po meczu ze Ślęzą Wrocław piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra, bo to goście zdobyli jedyną bramkę przy Złotniczej i mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Mimo to kibice biało - niebieskich mogą być zadowoleni z postawy swoich pupili, bo Karkonosze momentami pokazały niezłą grę i były równorzędnym rywalem dla faworyzowanych wrocławian, stąd nie dziwił fakt, iż schodzący do szatni jeleniogórzanie zostali nagrodzeni brawami...
Początek spotkania toczył się przy lekkiej przewadze Ślęzy. Podopieczni trenera Grzegorza Kowalskiego prezentowali większą kulturę gry, byli też mniej stremowani niż nasi piłkarze. Mieli też kilka okazji do oddania strzału, jednak raczej żadna z nich nie zasługiwała na miano "setki".
W 30-ej minucie po faulu na Macieju Machowskim sędzia Paweł Łapkowski podyktował rzut wolny dla gospodarzy. Z ok. 20 metrów ładnie przymierzył Marcin Pacan, ale Marcin Gąsiorowski efektowną paradą zdołał zapobiec utracie gola przez swój zespół. W odstępie kilku minut próbowali jeszcze go zaskoczyć Dominik Radziemski i Łukasz Kusiak, niestety bezskutecznie.
Po zmianie stron jeleniogórzanie poczynali sobie coraz śmielej. Mogła podobać się akcja Michała Szramowiata, który dynamicznym wejściem z boku pola karnego poderwał trybuny. Pomocnik Karkonoszy posłał mocną pikę wzdłuż bramki wrocławian, gdzie bliski umieszczenia jej w sieci był Machowski. Zabrakło centymetrów by nowy napastnik KSK dotknął piłki czubkiem buta.
Losy spotkania rozstrzygnęły się w 62-ej minucie. Po jednym z dośrodkowań piłkę z linii pola karnego głową wybił Kazimierz Hamowski. Przy biernej postawie kilku jeleniogórskich obrońców przejął ją Billy Tchouague, który wbiegł w pole karne gospodarzy, gdzie przewrócił się po interwencji Hamowskiego. Sędzia bez wahania wskazał na wapno. Z jego decyzją nie mógł pogodzić się trener Artur Milewski. Jak mówi, celem Kazia było wybicie piłki, nie przewrócenie Kameruńczyka i tak właśnie się stało. Jedenastkę pewnie na bramkę zamienił Grzegorz Rajter.
Stracony gol wyraźnie podciął skrzydła naszej ekipie. Z czasem biało - niebiescy odzyskali wigor, jednak na wyrównanie zabrakło czasu, może też trochę umiejętności, bo mimo wszystko wydaje się, że Ślęza o tego jednego gola była po prostu lepsza.
KARKONOSZE JELENIA GÓRA - ŚLĘZA WROCŁAW 0-1 (0-0)
Bramka: 0-1 Rajter 62'.
Żółte kartki: Malinowski oraz Tchouague, Niewiadomski, Kątny.
Sędziowali: Paweł Łapkowski jako główny oraz Piotr Machalski i Przemysław Woźniak.
Widzów: 900.
KSK: Dubiel - Wawrzyniak, Pacan, Hamowski (78' Sareło), Mateusz Firlej, Malinowski, Radziemski, Kusiak (90' Bednarczyk), Maciej Firlej, Machowski (75' Kowalski), Szramowiat.
ŚLĘZA: Gąsiorowski - Kaczmarek (85' Korytek), Celuch, Przystalski, Niewieściuk, Kątny, Bohdanowicz, Niewiadomski, Rajter (90' Fedorowicz) Tchouague (68' Janas), Jakóbczyk (80' Stawiarz).
Piotr Kuban
foto: Grzegorz Bereziuk (1-33, 92-96), Piotr Kuban (34-91), KS Karkonosze (97)
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży