Dwa oblicza mysłakowickiego Orła...

Kilka tygodni temu piłkarze Orła Mysłakowice prowadzili w Kowarach do przerwy z Olimpią II 3-0, a mimo to przegrali mecz 3-4. Chyba nikt nie spodziewał się, że w tak krótkim okresie powtórzą ten scenariusz grając u siebie z dużo słabszą od kowarzan Nysą Wolbromek i do tego bramki stracą w ostatnich 10 minutach!
Spotkanie rozpoczęło się po myśli gospodarzy i już po kilku minutach Łukasz Janik pokonał niepewnie interweniującego Mariusza Bielicza. Na 2-0 uderzeniem z rzutu wolnego pośredniego trafił Filip Błaszczyk, a trzecią bramkę zapewnił mysłakowiczanom Robert Lambert. Po zmianie stron gospodarze zmarnowali kilka setek, m.in. pudłowali Piotr Grycki i Marcin Binasiewicz. W 80-ej minucie pierwszego gola dla Nysy zdobył Dawid Kleszcz. Trzy minuty później ten sam zawodnik dał kontaktową bramkę wykorzystując rzut karny podyktowany przez sędziego Andrzeja Gałuszkę za zagranie ręką jednego z miejscowych. Pobudzeni goście prowadzeni przez niezmordowanego Dariusza Nowaka poderwali się do walki i po bramce Zbigniewa Nowaka cieszyli się z remisu. W 90-ej minucie Orzeł został dobity przez Rafała Dębski, który zapewnił Nysie komplet punktów i tym samym utrzymanie w A-klasie na kolejny sezon. - Ręce opadają, mieliśmy rywali na deskach i były okazje aby ich dobić, a tak to oni nas skarcili i przekreślili nasze szanse na utrzymanie w A-klasie - powiedział po meczu Janusz Płachta, prezes Orła.

ORZEŁ: Wojciechowski - Stępniak, Sielicki, Galos, Wateha, Błaszczyk, Lambert, Ociepa, Janik, Binasiewicz, Grycki. Rezerwowi: Szczotka.
NYSA: Bielicz - Lewandowski, Gontarz, Martyniak, D. Pawlak, Dębski, R. Pawlak, D. Nowak, P. Pawlak, Z. Nowak, Kleszcz.

Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban