Karkonosze pokonały Górnika Wałbrzych

Dobrą formę na wiosnę potwierdzili dzisiaj piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra wygrywając 1-0 z Górnikiem Wałbrzych, trzecią ekipą II ligi zachodniej. Mecz odbył się w Jeleniej Górze na stadionie przy Lubańskiej, a jego inicjatorem był trener Górnika Maciej Jaworski, który wczoraj zaproponował Arturowi Milewskiemu grę towarzyską.
Pierwsza połowa spotkania stała pod znakiem dominacji gości. Piłkarze Górnika opanowali środek pola i długo operowali piłką. Można zaryzykować stwierdzenie, iż przez 70 procent czasu futbolówka była w ich posiadaniu, jednak minuty mijały, a pod bramką Michała Dubiela nic się nie działo. W 20-ej pierwszą groźną akcję przeprowadzili jeleniogórzanie, ale piłka po uderzeniu Tomasza Woźniczki poszybowało wysoko nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Damiana Jaroszewskiego. 10 minut później w słupek trafił Daniel Zinke, a w kolejnej akcji Kamil Śmiałowski z kilku metrów nie potrafił pokonać Dubiela.
W przerwie trener Jaworski nie krył swojej irytacji i w ostrych słowach zrugał swoich podopiecznych. Jednym z pytań było czy wałbrzyszanie przyjechali na wycieczkę, czy grać w piłkę nożną na poważnym poziomie. Wszyscy spuścili głowy, a chętnych do polemiki ze szkoleniowcem nie było. Zdecydowanie lepsze nastroje panowały na ławce KSK, gdzie Artur Milewski przekonywał swoich piłkarzy, że jeśli zagrają odważniej to są w stanie pokonać wyżej notowanego przeciwnika.
Jak się okazało po wznowieniu gry słowa swojego trenera wzięli sobie do serca jeleniogórzanie, co sprawiło, że mecz się wyrównał, a bliżej zdobycia gola otwierającego wynik były Karkonosze, a dokładnie Łukasz Kusiak, który w szarży na bramkę gości zwlekał ze strzałem i obrońca Górnika zdołał zablokować jego strzał. Odpowiedź rywali mogła być bolesna, bo Łukasz Kłobucki źle obliczył wyjście do piłki i Śmiałowski mógł uderzeniem głową dać prowadzenie swojej ekipie. Na szczęście dla nas zabrakło mu precyzji i piłka minęła bramkę.
W 66-ej minucie Mariusz Malarowski idealnie dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Marcina Pacana, który soczystą główką z kilku metrów wykonał egzekucję. Wałbrzyszanie utratę gola przyjęli bezwiednie. Ich akcje bynajmniej nie nabrały polotu, przeciwnie, to IV-ligowcy mogli podwyższyć rezultat, ale w dogodnej sytuacji Paweł Walczak nie trafił w piłkę, a uderzenie próbującego ratować sytuację Daniela Kotarby zablokował jeden z graczy gości.
Warto zwrócić uwagę, iż całą I połowę meczu z Górnikiem rozegrali młodzieżowcy Adrian Biniecki i Paweł Pytel. Obaj spisali się przyzwoicie, co ważne, nie pękali i podjęli walkę z II-ligowcami. Na meczu pojawili się Marek Siatrak, Łukasz Kowalski oraz Daniel Ziomek, jednak nie wzięli w nim udziału ze względu na drobne dolegliwości po meczu z Olimpią Kowary.

KSK: Dubiel - Pacan, Palimąka, Pytel, Woźniczka, Biniecki, Szramowiat, Hamowski, Malinowski, Malarowski, Firlej. Rezerwowi: Kłobucki, Walczak, Wawrzyniak, Wersocki, Kotarba, Kusiak.
GÓRNIK: Jaroszewski - Radziemski, Wojtarowicz, Krzymiński, Folc, Moszyk, Śmiałowski, Szuba, Rytko, Wepa, Zinke. Rezerwowi: Michalak, Oświęcimka, Bartkowiak, Migalski.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban