Pojechać na Olimpiadę

Rozmowa z Rafałem Kusto, zawodnikiem UKS Orka Lubań

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z pływaniem?


- Miałem kilka lat. Wszystko zaczęło się spontanicznie. Gdy pierwszy raz tato zabrał mnie na basen nie myślałem o tym, ze zacznę karierę pływaka, będę bił rekordy czy coś w tym stylu. Oczywiście na początku nie poszedłem od razu na głęboką wodę, gdyż nie potrafiłem pływać. Spodobało mi się pływanie w brodziku, trochę pochlapałem się w wodzie i już kolejnym razem bardzo chciałem spróbować swoich sił na większej głębokości. Najpierw pływałem z tatem, a później już sam unosiłem się na wodzie. Następnie bez żadnego treningu wziąłem udział w zawodach szkolnych. Płynęliśmy na dystansie 25m w sztafecie. Zauważył mnie pan Witek Chojnacki. Zapytał czy nie chciałbym podjąć treningów. Odpowiedziałem, że chciałbym spróbować. Było to dla mnie coś nowego.

Nie trudno się domyślić, że Twój apetyt rósł w miarę jedzenia...

- Dokładnie tak. Początkowo trenowałem dwa razy w tygodniu. Było to fajne doświadczenie, taka odskocznia od podręczników. Później jednak treningi były dla mnie niewystarczające. Chciałem coraz bardziej się rozwijać, a co za tym idzie więcej czasu spędzać w wodzie. Wraz z bratem Robertem zapisałem się do Orki Lubań. Początkowo prowadziła nas bardzo dobra trenerka pani Eliza Sławińskiej. Gdy zacząłem osiągać sukcesy pod swoje skrzydła wziął mnie pan Adam Musiał.

Masz swojego sportowego idola?

- Pływanie to moja pasja i bardzo lubię oglądać najlepszych. Dzięki temu ciągle się uczę. Bardzo lubię oglądać Radosława Kawęckiego. Jest obecnie najlepszym pływakiem w Polsce. Najlepszym żabkarzem jest z kolei Mikołaj Machnik. Ma dużo rekordów Polski. Planuję kilka z nich pobić o ile oczywiście dopisze zdrowie i będę miał ku temu okazję. Dobrymi pływakami są też Konrad Czerniak, Paweł Korzeniowski i Paweł Furtek.

Uprawianie sportu na wysokim poziomie kosztuje wiele wyrzeczeń. W Twoim przypadku z pewnością jest podobnie.
- Nie jest lekko. Od rana ciężko trenuję. Już o 6.15 wraz z bratem wchodzimy do wody. Pływamy do 7.15, a następnie idziemy do szkoły. Po zajęciach od razu trzeba pędzić do domu na obiad, a następnie wracać na basen. Po zajęciach trzeba dalej się uczyć, zjeść kolację, a następnie prosto do łóżka.

A gdy już trafią się chwile relaksu?

- Gdy jest weekend bądź inny wolny termin staram się odłączyć od tego świata. Aby odejść od rutyny dnia z czystym sumieniem lubię się położyć, posiedzieć przy komputerze, pograć w piłkę z kolegami.

Który z dotychczasowych sukcesów wspominasz najmilej?

- Moim największym osiągnięciem według mnie jest pobicie ostatniego rekordu Polski podczas zawodów w Nowej Rudzie (na 200m stylem klasycznym - dop. GB). Najbardziej natomiast usatysfakcjonował mnie występ na pierwszych mistrzostwach Polski. Zdobyłem dwa złote i srebrny medal. To było pierwsze osiągnięcie, które zapadło mi mocno w pamięci.

Zastanawiałeś się już nad głównymi celami, które będziesz chciał zrealizować w bieżącym sezonie?
- Kluczowymi zawodami w najbliższym czasie będą mistrzostwa Polski. Odbędą się one dopiero w marcu, ale już trzeba się do nich przygotowywać. Stawiam przed sobą ambitne cele i chciałbym zdobyć trzy złote medale. Od razu po mistrzostwach w kwietniu odbędzie się tak zwany wielomecz. W imprezie wystąpi kilka krajów z Europy. Chciałbym się do nich zakwalifikować. Mile widziany byłby też atak na kolejny rekord Polski.

A jaki cel stawiasz sobie na całą sportową karierę?

- Moim marzeniem jest zakwalifikowanie na Olimpiadę. To byłaby wspaniała nagroda nie tylko dla mnie, ale również najbliższych, osób życzliwych klubowi oraz trenerów.

Rozmawiał
Grzegorz Bereziuk