Rezultat lepszy od planowanego - rozmowa z Zygfrydem Borkowskim, trenerem Gryfa Gryfów Śl.
Po latach posuchy zespół Gryfa znajduje się na najlepszej drodze by powrócić do klasy okręgowej. Dokonane przed sezonem zmiany pokazują, że w zespole z Gryfowa Śl. potrzebny był wstrząs oraz powroty zawodników, którzy przez lata byli wizytówką klubu. Poza piłkarzami zespół od tego sezonu prowadzi nowy-stary trener Zygfryd Borkowski.
Spodziewał się Pan tak dobrej postawy w wykonaniu swojej drużyny w rundzie jesiennej?
ZYGFRYD BORKOWSKI: - Postawa zespołu nie jest dla mnie dużą niespodzianką. Dokonane transfery przed rozpoczęciem rundy jesiennej dawały gwarancję zdobycia miejsca w pierwszej trójce. Okazało się, że zajęliśmy pierwsze miejsce z dużą przewagą nad drugim i trzecim zespołem. A mogło być jeszcze lepiej.
Przed sezonem doszło do małego zawirowania. W wyniku losowania zmuszeni jesteście grać w grupie I. Jest ona słabsza czy lepsza od pozostałych?
- Wydaje mi się, że jest trudniej o zdobywanie punktów. Brakuje w niej wyraźnego podziału na drużyny gorsze i słabsze.
W lidze ponieśliście tylko dwie porażki. Który z zespołów sprawił Gryfowi największe kłopoty?
- Wbrew pozorom to nie przegrane spotkania były dla nas najtrudniejsze. Najwięcej problemów sprawiła drużyna z Chełmska Śląskiego, która walczyła do ostatniej minuty i dopiero w doliczonym czasie gry udało nam się zdobyć zwycięską bramkę. Także potyczka z Bolkowem była dla nas dużym wyzwaniem, gdyż Piast to naprawdę dobry zespół i aż dziw, że zajmuje tak niską pozycję w tabeli. Natomiast w meczu z Olimpią II Kowary mieliśmy bardzo dużą przewagę, ale to przeciwnik po stałym fragmencie zdobył zwycięską bramkę i musieliśmy uznać jego wyższość. Spotkanie z Lechią Piechowice powinniśmy co najmniej zremisować, ale postawa mojego zespołu w drugiej połowie pozostawiała wiele do życzenia. Warto dodać, że od 65. minuty graliśmy w osłabieniu, co niestety przełożyło się na niekorzystny rezultat.
Jaki zespół wydaje się poza wami, najpoważniejszym kandydatem do walki o awans?
- Wystarczy spojrzeć na tabelę i odpowiedź nasuwa się sama. Orzeł Wojcieszów to jedna z lepszych drużyn w naszej grupie i to oni będą naszym najgroźniejszym rywalem. W dodatku wiosenne spotkanie pomiędzy nami odbędzie się na ich terenie. Być może do walki włączy się jeszcze Lechia jednak nie daje im większych szans, ponieważ mają dosyć duże braki kadrowe i słabą bazę sportową.
Przed sezonem wraz z prezesem klubu założyliście sobie konkretny cel, jakim ma być awans?
- Każdy zespół przed sezonem liczy na awans. Naszym głównym celem było zajęcie miejsca w pierwszej trójce z ewentualną niewielką stratą do lidera. Osiągnęliśmy rezultat lepszy od planowanego z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Wiemy, że w rundzie wiosennej czeka nas trudniejsze zadanie, bo wszystkie zespoły będą mobilizowały się na spotkanie z liderem.
Patrząc na wyniki zmiany na pewno poszły w dobrym kierunku. Co w największej mierze stanowiło o poprawie jakości gry oraz sytuacji drużyny w tabeli?
- W trakcie letniego okienka transferowego zgłosiliśmy aż dwunastu nowych zawodników, którzy w poprzednim sezonie grali w wyższych klasach rozgrywkowych. To dawało gwarancję poprawy jakości gry oraz możliwość walki o najwyższe cele. Również dobre przygotowanie, a także zgranie drużyny i dobra atmosfera miały niebagatelny wpływ na wygranie aż jedenastu spotkań.
W jaki sposób udało się ściągnąć z powrotem tylu zawodników? Co miało największy wpływ na ich powroty do Gryfa?
- Ze ściągnięciem większości nie było dużego problemu, gdyż to dawni gracze Gryfa, którzy na co dzień mieszkają w naszym mieście. Nie ukrywam też, że niektórzy piłkarze postanowili przenieść się wraz ze mną z Kwisy Świeradów do ekipy z Gryfowa. Mamy również kilku zawodników z niższych klas rozgrywkowych, których przekonałem do występów w żółto-niebieskich barwach, co w praktyce okazało się dobrą decyzją.
Jak ocenia Pan obecnego prezesa, który niegdyś był Pana podopiecznym?
- Pan Andrzej Badermann jest nadal moim podopiecznym, bowiem został zgłoszony do obecnych rozgrywek. Zagrał wprawdzie tylko w pucharowym spotkaniu przeciwko Karkonoszom Jelenia Góra, ale był zawsze w gotowości do gry, chociaż podczas meczów spoczywają na nim obowiązki prezesa klubu. Nasza współpraca układa się bardzo dobrze, gdyż prezes zapewnia drużynie niezbędne środki do właściwego funkcjonowania. Według mojej ocenie jest to jeden z lepszych zarządców Gryfa w ostatnich latach.
Przez ostatnie lata prowadził Pan zespół Kwisy Świeradów. Kilka razy udało się z nim awansować do klasy okręgowej, jednak nigdy ten zespół nie zdołał się utrzymać się na wyższym szczeblu. Czego brakowało tamtej drużynie?
- W pierwszym przypadku zabrakło umiejętności i zawodników, którzy gwarantowali utrzymanie w wyższej klasie rozgrywkowej. Druga przygoda była bardziej udana, a głównym powodem spadku okazał się brak szczęścia w niektórych spotkaniach. Prawdę mówiąc, zabrakło nam dwóch punktów.
To prawda, że po każdym spotkaniu prowadzi Pan indywidualne statystyki poszczególnych graczy? Kto według liczb był najlepszy w minionej rundzie?
- Zgadza się. Po każdym sezonie w klubie przyznawany jest Puchar im. Bolesława Wolnego dla najlepszego gracza. Prowadzę więc statystyki w celu wyłonienia jego laureata. Na półmetku rozgrywek liderem punktacji jest Tomasz Gandurski. Drugie miejsce przypada ex aequo Arkowi Rewersowi oraz kapitanowi zespołu Krzysztofowi Marcowi.
Tomek to lider zespołu, który potrafi pociągnąć zespół w trudnych chwilach i odwrócić losy spotkania?
- Z pewnością jego dziewięć bramek oraz siedem asyst miało wpływ na grę Gryfa. Tomek to bardzo dobry technik i konstruktor akcji ofensywnych, co dało się zauważyć w rundzie jesiennej.
W Gryfowie jest klimat do piłki na poziomie przynajmniej okręgówki?
- Uważam, że tak. Wprawdzie ostatnie lata nie należały do udanych i zespół wyraźnie dołował, ale myślę, że teraz wszystko idzie w dobrym kierunku. Przecież Gryf przez wiele lat występował w klasie okręgowej i radził sobie nie najgorzej. Ostatnia runda pokazała, że w Gryfowie wciąż jest zapotrzebowanie na dobrą piłkę, co można stwierdzić po wzrastającej frekwencji na trybunach. Również władze miasta wraz z Burmistrzem Panem Olgierdem Poniźnikiem wspierają nasz klub w dążeniu do sukcesów.
Jest Pan osobą, która przez wiele lat utrzymuje się w środowisku piłkarskim naszego regionu. Przez pryzmat czasu jak ocenia Pan zmiany w lokalnej piłce? Prowadzi ku rozwojowi czy raczej upada?
- Muszę stwierdzić, że regionalnej piłce brakuje rozwoju. Fundusze przeznaczone na to pochodzą głównie z budżetu gmin lub miast. Nie są to wystarczające środki na szkolenie młodych adeptów futbolu. Innym problemem jest spadek zainteresowania piłką nożną wśród młodzieży. Dowodem tego jest wycofywanie się młodzieżowych drużyn z rozgrywek. Mam jednak nadzieję, że obraz ten ulegnie poprawie i doczekamy się czasów kiedy zainteresowanie lokalnym futbolem znacząco wzrośnie.
Rozmawiał
Łukasz Lisiowski
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży