Derbowe przełamanie Woskara

Dużym zainteresowaniem cieszyły się derby pomiędzy piechowicką Lechią i Woskarem Szklarska Poręba. Kibice zgromadzeni na trybunie stadionu w Piechowicach obejrzeli pięć goli, z czego trzy znalazły się w bramce gospodarzy, którzy coraz bardziej tracą dystans do prowadzącego Gryfa Gryfów Śląski.
Początek spotkania miał wymarzony scenariusz dla piechowiczan, bo po akcji Radosława Paradowskiego pięknym i co najważniejsze celnym uderzeniem pod poprzeczkę bramki gości popisał się Emil Kandyba. Jak się okazało miejscowi nie utrzymali długo prowadzenia. W 15-ej minucie w polu karnym Lechii doszło do zamieszania po rzucie rożnym, najlepiej w tej sytuacji odnalazł się Jakub Wyderkowski i było 1-1. Kwadrans później na prowadzenie Woskara wyprowadził Łukasz Woźniczak, a gola swojej ekipie zapewnił efektownym uderzeniem z rzutu wolnego. Minutę później było już 1-3, gdyż piłkę tuż po wznowieniu stracił Jan Tkacz, a szybką kontrę Marcina Maczka skutecznie sfinalizował Wyderkowski.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, czyli od gola dla gospodarzy. Jego autorem w 51-ej minucie był Marcin Morański. Kolejne minuty nie przyniosły już bramek, a przewaga optyczna gospodarzy nie niosła za sobą klarownych sytuacji bramkowych. Gra się zaostrzyła, a w szeregi obu ekip wdarła się niepotrzebna nerwowość, co skutkowało czerwonymi kartkami dla Emila Kandyby i Krzysztofa Sypniewskiego. Obaj piłkarze zostali ukarani w doliczonym czasie gry. Mecz zakończył się wygraną Woskara 3-2.
- Nie będę ukrywał, że zagraliśmy słabe spotkanie, mimo to odczuwam niedosyt, bo mogliśmy ten mecz co najmniej zremisować. Po strzeleniu drugiego gola zupełnie straciliśmy pomysł na grę w ofensywie, do tego nie wykorzystaliśmy gry z wiatrem. Nie będę tłumaczył porażki brakami kadrowymi, ale faktem jest, iż z różnych powodów nie mogłem skorzystać z kilku zawodników, m.in. z Artura Śmigasiewicza, Rafała Kowalskiego, Mateusza Myjaka i Rafała Masłowskiego - powiedział po meczu Marcin Ramski, trener Lechii. - Myślę, że zasłużenie zdobyliśmy trzy punkty. Może Lechia miała przewagę w posiadaniu piłki, ale sytuacje bramkowe lepsze tworzyliśmy na pewno my. W pierwszej połowie dobrze wykorzystaliśmy fakt, iż gramy z wiatrem, czego nie potrafili zrobić po zmianie stron gospodarze. Mecz toczył się w nieco nerwowej atmosferze, ale myślę, że obyło się bez chamskich fauli i zagrań - przedstawił swój punkt widzenie Jacek Kołodziejczyk, szkoleniowiec Woskara.

LECHIA: Niemiec - Hornicki, Woronowicz, Misiura, Głowik, Tkacz (60' Kowalski - Ciepiela), Morański, Mackiewicz, Pogorzała, Kandyba, Paradowski.
WOSKAR: Małoszek - Sypniewski, Turczyk, Kamiński (80' Małek), Pędzich, Woźniczak, Wryszcz (76' Stefanowicz), Micek, Maczek (70' Biernacki), Wyderkowski, Kołodziejczyk (46' Gozdek).

Piotr Kuban
Foto: Daniel Potkański