Niechciany prezent na 500-lecie Kowar

Na długo zapamiętają obchody 500-lecia Kowar kibice, piłkarze i działacze Olimpii. Niestety dla nich nie będą to miłe wspomnienia, gdyż ofiarą tej imprezy jest murawa na bocznym boisku kowarskiego stadionu. Zdemolowana, by nie powiedzieć wręcz zgnojona przez samochody ze sprzętem niezbędnym do organizacji imprezy.
- Można było tego uniknąć, wystarczyło trochę wyobraźni i dobrej woli. Przed imprezą rozmawiałem z przedstawicielami organizatora i ustaliliśmy, że jeśli będzie grząsko pojazdy na boisku się nie pojawią. Niestety moje prośby zostały zignorowane - mówi Janusz Kwak, prezes Olimpii. - Nie było mnie podczas weekendu w Kowarach, wróciłem dopiero w niedzielę (15 września 2013) wieczorem. Na stadionie pojawiłem się po 20-ej. To co zobaczyłem mnie przeraziło, ale czy mogło być inaczej skoro po boisku jeździł kto chciał łącznie z ciężkimi autami Straży Pożarnej. Pojazdy tonęły w błocie, sam musiałem pomagać w wyciągnięciu dwóch z nich ciągnikiem - dodaje prezes.
Załamany demolką murawy jest radny Kowar i kibic Olimpii Artur Wrona, który rozmawiał już na ten temat z mieszkańcami miasta i zamierza złożyć wniosek do Urzędu Miasta w Kowarach, by ten zobowiązał organizatora imprezy do przywrócenia stanu boiska sprzed koncertu Blue Cafe, który był głównym punktem obchodów 500-lecia. - W jeden wieczór zniszczono pracę dziesiątek osób, działaczy i kibiców, którzy od lat opiekują się stadionem i pielęgnują murawę na obu boiskach - nie kryje swojego oburzenia radny. Jak mówi najtrudniej jest zrozumieć decyzję władz miejskich o lokalizacji koncertu na bocznym boisku. - Od wielu lat zdecydowana większość imprez rozrywkowych w naszym mieście odbywa się na wałach przy ulicy Władysława II Jagiellończyka. To doskonałe miejsce na tego typu eventy. Znajduje się w centrum Kowar, w przeciwieństwie do stadionu, który jest na peryferiach. Po co było to zmieniać? - pyta retorycznie. Podobnego zdania jest II trener Olimpii Adriana Szczurek: - Przy zaistniałych warunkach atmosferycznych lokalizacja imprezy na wałach byłaby najlogiczniejsza. Jeśli miała już odbyć się na stadionie to trzeba było ją zorganizować w czerwcu, gdy pogoda była bardziej przewidywalna, a murawa mogła się spokojnie zregenerować przez dwa miesiące do rozpoczęcia sezonu.
Olimpia to jeden z niewiele klubów w okręgu jeleniogórskim, który ma do dyspozycji boczne boisko. To na nim toczy się większość piłkarskiego życia w klubie, gdyż trenują na nim zawodnicy zespołu IV-ligowego, A—klasowych rezerw oraz wszystkie grupy młodzieżowe. Ponadto rezerwy i młodzież na bocznym rozgrywają swoje mecze w rozgrywkach prowadzonych przez OZPN Jelenia Góra. Jak mówi Adrian Szczurek tych spotkań do końca roku będzie jeszcze ok. 30-tu. IV ligowcy mają już za sobą pierwszy trening na pseudo płycie jak określił boisko asystent trenera Krzysztofa Kapelana. - Nie tylko błoto było problemem, również sterty śmieci nie sprzątniętych po koncercie, bo piłkarze co rusz potykali się o plastikowe kufle i butelki. Żenada - dosadnie podsumował sytuację A. Szczurek.
O problemy z boiskiem chcieliśmy zapytać Mirosława Góreckiego, burmistrza Kowar. Niestety od dwóch dni jego telefon milczy. Jak mówią przedstawiciele Olimpii burmistrz jest świadom obecnego stanu murawy. Nie załamuje rąk, a szkody uzasadnia stwierdzeniem, iż 500 lat Kowar jest raz na 500 lat... i pociesza, że na wiosnę murawa odbije.

Piotr Kuban
Foto: Artur Wrona