Miłe złego początki Nysy

Mecz zapowiadał się bardzo ciekawie i rzeczywiście taki był. Mimo że na pierwszego gola kibice musieli czekać do 44 minuty, to wcześniej na boisku działo się sporo. Dwóch dogodnych szans nie wykorzystał m.in. Marek Borowy. Wracając do ostatniej minuty pierwszej części meczu była ona szczęśliwa dla gospodarzy. Wówczas na strzał zdecydował się Ruszkiewicz i piłka ugrzęzła w siatce przyjezdnych. Wydawało się, że Twardy w przerwie spotkania nie otrząsnął się po otrzymanym ciosie, gdyż od 47 minuty tracił do zgorzelczan już dwa trafienia. Wówczas na listę strzelców wpisał się Borowy i wiele wskazywało na to, że jest po meczu. Nic takiego jednak się nie stało. Wszystko za sprawą ambitnych gości, którzy ruszyli do odrabiania strat. W 60. minucie gola dla wojskowych strzelił Chruścicki. Świętoszowianie poszli za ciosem i najpierw za sprawą majora Zbąskiego doprowadzili do remisu, a po trafieniu aktywnego po przerwie Iwaniaka odwrócili wynik. Zwycięstwo gości przypieczętował w 76. minucie Łojko. - Szkoda porażki, bo mieliśmy bardzo dobrą pozycję wyjściową by wygrać mecz - powiedział kierownik Nysy Stanisław Wojtczak. - Szczerze mieliśmy wiele sytuacji i mogliśmy wygrać wyżej. Pod koniec pierwszej połowy zawodnikowi Nysy wyszedł strzał życia. Po przerwie z kolei piłka poleciała z wiatrem i wpadła za kołnierz naszego bramkarza. Od tego momentu graliśmy już dużo lepiej i wygraliśmy zasłużenie - relacjonował kierownik gości Włodzimierz Sadowski.

NYSA ZGORZELEC - TWARDY ŚWIĘTOSZÓW 2:4 (1:0)

Bramki:
1:0 Ruszkiewicz (44), 2:0 Borowy (47), 2:1 Chruścicki (60), 2:2 Zbąski (62), 2:3 Iwaniak (72), 2:4 Łojko (76).

Nysa: Franaszczuk - G. Monik (72 Mądrzejewski), M. Monik, Łuszczyk, Pacak, Borowy, Kościuk, Ruszkiewicz (70 Przystaś), Janicki (46 Komarzyniec), Piechno, Łazarewicz (78 Smółka).
Twardy: Kowalczyk - Tylutki, Iwaniak, J. Szkarapat, Flak, Chruścicki, D. Szkarapat, Rudyk (90 Bolecki), Drozd (83 Koscielny), Łojko, Zbąski (80 Marcinkowski).

(GB)