Hutnik Pieńsk - szturm z tylnego fotela zakończony sukcesem

Klub z Pieńska jest jedyną drużyną w jeleniogórskiej A klasie, która w rundzie rewanżowej musiała atakować pozycję lidera rozgrywek. Podobne emocje przeżywali w Pieński w poprzednich latach z tą różnicą, że wówczas Hutnikowi nie udawało się celu zrealizować. Początek zakończonego niedawno sezonu mógł zwiastować, że podobnie będzie także tym razem. Pomimo dobrych wyników w meczach towarzyskich oraz Pucharu Polski zespół na początku ligowych zmagań doznał trzech porażek. W klubie nie zwątpili i wierzyli w swoje umiejętności. Opłaciło się, bo później było już tylko lepiej. Hutnik zaczął seryjnie wygrywać i tym samym poprawiać swoje notowania w ligowej tabeli. Jesień klub z Pieńska skończył ostatecznie z deficytem pięciu oczek straty do lidera z Zebrzydowej. Piłkarze trenera Dawida Kotelnickiego już w pierwszym wiosennym meczu mieli okazję zmierzyć się z liderem i w przypadku wygranej zbliżyć się do najgroźniejszego rywala na dystans dwóch oczek. Ostatecznie pieńszczanie przegrali i wydawało się, że Hutnik plany ewentualnego awansu będzie musiał odłożyć na kolejny sezon. Okazało się, że drużyny trenera Dawida Kotelnickiego, który objął drużynę po Wojciechu Szubartowskim ten fakt absolutnie nie zdeprymował. Nie zrażony niepowodzeniem Hutnik złapał formę i w przeciwieństwie do lidera z Zebrzydowej zaczął seryjnie wygrywać (wiosną odniósł 11 zwycięstw w 13 spotkaniach). Na pierwsze miejsce w tabeli zespół z Pieńska wskoczył w piątej wiosennej serii gier i prowadzenia nie oddał do samego końca. Duża w tym zasługa Dariusza Kowala, który wiosną w 12. meczach strzelił 18 goli. W klubie już myślą o kolejnym sezonie, w którym po kilkunastu latach zagrają w okręgówce. Przed pierwszym meczem w okręgówce Hutnik rozegra mecze towarzyskie z Orlikami Węgliniec, Sprotavią Szprotawa, Apisem Jędrzychowice i Piastem Zawidów.

(GB)