Rozmowa z Markiem Siatrakiem, byłym trenerem Olimpii Kowary
Janusz Kwak, prezes kowarskiej Olimpii powiedział, że jeszcze nie współpracował z tak sumiennym i podchodzącym fachowo do swoich obowiązków trenerem. Mimo to praca Marka Siatraka z trzecim zespołem IV ligi dolnośląskiej 2012/2013 trwała tylko rok. Jej kulisy odsłaniamy w rozmowie przeprowadzonej z 27-letnim szkoleniowcem.
Jesteś rozczarowany decyzją władz kowarskiej Olimpii, które nie przedłużyły z tobą umowy na kolejny sezon?
- Nie da się ukryć, że w jakimś stopniu na pewno. Przed spotkaniem z zarządem zakładałem, że umowa będzie kontynuowana. Miałem już wizję zespołu na zbliżający się sezon, pomysły na wzmocnienia składu młodzieżowcami oraz plany rozwoju drużyny w wielu aspektach.
Jak zarząd Olimpii uzasadnił swoje postępowanie względem ciebie?
- Uznano, że potrzebna jest zmiana w zespole i podjęto decyzję, że będzie nią zakończenie ze mną współpracy. Każdy ma prawo do realizowania swojej wizji.
Menadżer klubu Tomasz Dudziak twierdzi, że nie osiągnąłeś celów jakie przed tobą postawił, a były nimi awans do III ligi dolnośląsko - lubuskiej oraz zdobycie Pucharu Polski DZPN.
- Nie zgodzę się z tym, gdyż na wstępie naszej współpracy nie było mowy o III-ligowym awansie. Puchar wojewódzki jako cel też został wyznaczony pod koniec rozgrywek, na dobrą sprawę dopiero po pokonaniu silnej Bielawianki Bielawa w półfinale. Nie zmienia to faktu, że jedno i drugie było na wyciągnięcie ręki.
Teraz już z dystansu jak widzisz końcówkę sezonu. Co zadecydowało o tym, że przegraliście walkę o III ligę?
- Dużo o tym myślałem. Uważam, że jedną z przyczyn były błędy indywidualne zawodników oraz nieodpowiedzialne zachowanie kilku z nich, co skutkowało kartkami i w konsekwencji absencjami w kluczowych meczach. Oczywiście nie obarczam ich winą za porażkę, tylko stwierdzam, iż był to jeden z czynników. Ponadto krótka ławka sprawiła, że nie podołaliśmy też fizycznie. Zagraliśmy 22 mecze w 60 dni, do tego zdecydowaną większość w deszczu na bardzo grząskiej murawie.
Pucharowa porażka z Czarnymi II Rokitki to już chyba konsekwencja zapaści w jaką wpadł zespół po przegranej z Piastem Żmigród. Wydaje się, że po tym meczu duch w drużynie zaginął i nie udało ci się go wskrzesić.
- Zgodzę się z tym, że po meczu z Piastem uszło z nas powietrze. Siłą rozpędu udało się jeszcze ograć Piasta Nową Rudę, a na pojedynki z Granicą Bogatynia i Czarnymi zabrakło pary nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie.
Dla wielu osób walka o awans do ostatniej kolejki i zdobycie Pucharu Polski OZPN Jelenia Góra to znakomite rezultaty jak na beniaminka. Ich, decyzja zarządu Olimpii zapewne zdziwiła.
- Dokładnie, sam tego doświadczyłem w rozmowach z ludźmi z naszego środowiska na Dolnym Śląsku. Informację o moim zakończeniu pracy w Kowarach przyjęto ze zdziwieniem. Pytano mnie czy to ja zrezygnowałem, czy nie porozumiałem się co do warunków finansowych i tym podobne przykłady.
Jak oceniło środowisko trenerskie rok twojej pracy w Kowarach? Wynik jaki osiągnąłeś został zauważony na Dolnym Śląsku?
- Nie chcę wyjść na osobę nieskromną, ale moje akcje zdecydowanie poszły w górę. Po ostatnim meczu ligowym odebrałem mnóstwo gratulacji i słów pokrzepienia. Cieszę, się że ludzie, którzy zjedli zęby na piłce nożnej mnie docenili. Mam nadzieję, że praca jaką wykonałem w Kowarach jeszcze dla mnie zaprocentuje.
W rundzie wiosennej zetknąłeś się z niecodzienną sytuacją, bo niemal wszystkie spotkania rozegraliście na własnym boisku. Było to ułatwienie czy raczej utrudniało pracę?
- Na pewno nie przeszkodziło. Po dwóch remisach odpaliliśmy i osiągnęliśmy długą serię zwycięstw, które zostały przerwane dopiero w meczu o III ligę ze Żmigrodem. Niewątpliwie było to ciekawe doświadczenie, jedno z wielu podczas minionego sezonu.
Na pewno atutem była kowarska publiczność, najliczniejsza i najgłośniejsza w IV lidze.
- Czapki z głów przed tymi ludźmi, bo przez cały sezon prezentowali wysoki poziom. Od czasu gry w Karkonoszach w lidze okręgowej nie doświadczyłem takiego wsparcia trybun. Nie zapomnę ich zachowania po przegranych meczach z Piastem i Czarnymi. Tylko ludzie dużej klasy potrafią prezentować taką postawę. Cieszę się, że pośrednio mogłem dla nich pracować i bardzo dziękuję za nieustanny doping dla zespołu.
Uważasz, że z prowadzonego przez ciebie zespołu można wycisnąć więcej, czy pod twoją pieczą osiągnął apogeum możliwości?
- Wydaje mi się, że bez zmian na kilku pozycjach i wzmocnienia wartościowymi młodzieżowcami będzie ciężko włączyć się do walki o III ligę. Może się mylę i nowy trener znajdzie sposób by wycisnąć z chłopaków jeszcze więcej.
Znasz Krzysztofa Kapelana?
Nie, nie miałem przyjemności go poznać. Podobnie jak ja jest to młody i zapewne ambitny człowiek. Życzę mu jak i drużynie samych sukcesów w nadchodzących rozgrywkach.
Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?
- Aktualnie zajmuję się grupami młodzieżowymi DZPN i Akademii Piłkarskiej MOS Jelenia Góra. Cieszy mnie ta praca, ale nie ukrywam, że chciałbym nadal realizować się w dorosłym futbolu. Miałem wiele rozmów, nawet wstępne propozycje z klubów III i IV ligi, jednak odrzuciłem je zakładając, że nadal będę funkcjonował w Kowarach.
Czyli jesteś do wzięcia od zaraz?
- Na pewno rozważę każdą propozycję, choć są wakacje telefon mam włączony.
Rozmawiał Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży