Rozmowa z Marcinem Ramskim, trenerem Lechii Piechowice

Na ósmym miejscu zakończyli rozgrywki grupy I jeleniogórskiej A-klasy piłkarze Lechii Piechowice. Jaki to był sezon dla beniaminka? O tym w rozmowie z trenerem piechowiczan Marcinem Ramskim.

Za nami pierwszy sezon piechowickiej Lechii na boiskach A-klasy od siedmiu lat. Jak go oceniasz?

MARCIN RAMSKI: - Po cichu liczyłem na miejsce w pierwszej szóstce, kilka punktów do osiągnięcia tego celu nam zabrakło, bo ostatecznie zajęliśmy ósme miejsce. Mimo to jestem zadowolony z tego wyniku. Myślę, że jako beniaminek nie przynieśliśmy ujmy Piechowicom, bez problemu się utrzymaliśmy to najważniejsze.

Do dyspozycji miałeś zawodników nawet z przeszłością w lidze okręgowej, którego wyróżnisz?

- Cały zespół, każdy dołożył swoją cegiełkę do dobrych występów. Personalnie nie chcę nikogo specjalnie wyróżniać, zauważę tylko postęp względem rundy jesiennej Emila Kandyby. Na wiosnę przesunąłem go z pomocy do ataku i przyniosło to pożądany efekt. Zdobył wiele ważnych bramek, dobrze współpracował ze swoim młodszym bratem Dawidem. Pochwalę tez Jarka Wosia, który jako kapitan drużyny spisał się rewelacyjnie. Ma świetny kontakt z chłopakami, do tego w każdym meczu dawał z siebie sto procent.

Ktoś w zespole zasłużył na naganę?

- Nie, absolutnie nikt mnie nie zawiódł. Każdy dał z siebie tyle na ile było go stać. Wierzę, że z podobnym nastawieniem podejdziemy do zbliżającego się sezonu 2013/2014.

Czego mogą kibice Lechii w nim oczekiwać?

- Plany mamy ambitne, chcemy zająć miejsce w ścisłej czołówce, a nawet w niej namieszać. Gdybym miał posłużyć się cyframi to zaryzykuję twierdzenie, iż interesuje nas pierwsza trójka.

Do osiągnięcia takiego celu potrzeba wykonawców. Uważasz, że obecna kadra jest w stanie temu podołać?

- Grunt pod liczący się w A-klasie zespół na pewno mamy, zagadzam się jednak, że mając ambicje musimy go wzmocnić. Pracujemy już nad tym. Wierzę, że niedługo będę mógł podać jacy gracze wzmocnią Lechię. Uszczupleń dotychczasowej kadry nie przewiduję.

Wróćmy do sezonu 2012/2013, po raz pierwszy podczas jego trwania miałeś okazję zmierzyć się ze swoim byłym klubem Woskarem Szklarska Poręba. Traktowałeś tę rywalizację ambicjonalnie, czy nie ma to już dla ciebie znacznia?

- Na pewno cieszę się, że udało nam się uplasować w tabeli wyżej od zespołu, który pochłania niemałe nakłady finansowe i płaci się w nim zawodnikom za grę. Szkoda, że kilku minut zabrakło abyśmy mogli się pochwalić lepszym bezpośrednim bilansem spotkań od Woskara. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie wygramy naszą lokalną rywalizację.

Jaki mecz dostarczył ci najwięcej satysfakcji?

- Zdecydowanie z Orłem w Mysłakowicach. Grając w 10-tkę pokonaliśmy na wyjeździe niezły przecież zespół 6-0. Na długo zapamiętam to spotkanie.

O jakim chciałbyś jak najszybciej zapomnieć?

- Dwumecz z Nysą Wolbromek, bez dwóch zdań. Grając przeciwko nim nie potrafiliśmy się odnaleźć ani w Piechowicach, ani na wyjeździe. Jak się okazało był to bardzo niewygodny rywal.

Lechia to jeden z niewielu klubów w naszym okręgu, który stara się rzetelnie pracować z młodzieżą. W jakich grupach chcecie zaistnieć?

- Oprócz seniorów do rozgrywek 2013/2014 zamierzamy zgłosić cztery zespoły młodzieżowe, czyli żaki, orliki, młodziki oraz trampkarzy. Praca z nimi jest dla nas bardzo ważna, wszyscy w klubie zdajemy sobie sprawę, że jego istnienie bez grup młodzieżowych nie ma sensu.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Rozmawiał Piotr Kuban