Kowarska Olimpia ograła lidera
W znakomitym stylu zgłosili swój akces do III-ligowego awansu piłkarze kowarskiej Olimpii. Biało - zieloni pokonali bowiem na wyjeździe GKS Kobierzyce 2-1, przerywając tym samym serię 10 wygranych z rzędu lidera IV ligi dolnośląskiej. Co ważne kowarzanie zanotowali nie tylko korzystny wynik, ale też zaprezentowali dobry i skuteczny futbol, nie pozostawiając złudzeń obserwatorom spotkania, która ekipa była dzisiaj lepsza.
Pomimo gry na obcym boisku to podopieczni trenera Marka Siatraka pierwsi stworzyli zagrożenie pod bramką przeciwnika. O wpisanie na listę strzelców mógł pokusić się Maciej Liszka, bliski celu był też Sebastian Szujewski, jednak miał problemy z opanowaniem piłki i obrońcy GKS-u zażegnali niebezpieczeństwo. W 27-ej minucie miejscowi przeprowadzili szybką kontrę zapoczątkowaną wyrzutem piłki z autu, po wymianie kilku podań trafiła ona na 10 metr pod nogi Piotra Kozłowskiego, a ten nie miał już problemu z umieszczeniem jej w bramce gości. Na wyrównanie 30-osobowa grupa głośno dopingujących fanów z Kowar nie musiała długo czekać. W 35-ej minucie precyzyjnym uderzeniem z dystansu popisał się Marcin Zagrodnik i piłka tuż pod poprzeczką zatrzepotała w siatce. Do przerwy 1-1.
Już 10 minut po zmianie stron grupka kowarskich fanów mogła fetować kolejną bramkę. Z rzutu wolnego dośrodkował Mateusz Zatylny, a nie pierwszy raz w tym sezonie Marcin Smoczyk potwierdził, że jak na obrońcę z bardzo dużą łatwością zdobywa gole i podobnie jak w meczu z Piastem Zawidów celną główką nie dał szans na obronę bramkarzowi GKS-u. Po chwili kobierzyczanie musieli przyjąć kolejny cios, gdyż Kamil Suppan otrzymał drugą żółtą kartkę i opuścił plac gry. Mimo to mecz był dosyć wyrównany, choć trzeba dodać, iż to przyjezdni mieli więcej okazji do zdobycia bramki. Najlepszą zmarnował w doliczonym czasie gry Liszka, który mógł rozegrać piłkę z Mateuszem Dreganem lub Mateuszem Duńskim, jednak zdecydował się na indywidualne rozwiązanie i przegrał pojedynek z kobierzyckim golkiperem. - Maciek mówił mi po meczu, iż nie podał piłki partnerom, bo bał się, że byli na pozycji spalonej. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy tej akcji, bo wynik 3-1 dawałby nam przewagę w bezpośrednim starciu - zauważa Marek Siatrak. - Wygraliśmy czwarty mecz z rzędu, jednak nie popadamy w euforię. Przed nami jeszcze daleka droga, by marzenia o awansie się ziściły. Teraz czeka nas spotkanie z Orkanem Szczedrzykowice i myślę już tylko o nim, gdyż to wymagający rywal o czym przekonaliśmy się jesienią przegrywając na wyjeździe 0-4. Teraz zrobimy wszystko aby skutecznie się zrewanżować Orkanowi - dodaje trener Olimpii.
OLIMPIA: Trynda - Kriński, Han, Smoczyk, Szemiot, Zagrodnik, Kuźniewski, Udod (86' Duński), Zatylny (88' Dregan), Liszka, Szujewski (75' Rudnicki).
Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży