Karkonosze pokazały charakter
W znakomitym stylu za porażkę przed tygodniem w Zgorzelcu zrehabilitowali się dzisiaj piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra. Na stadionie przy Lubańskiej Sokół Wielka Lipa prowadził już 2-0, a mimo to jego gracze zeszli z boiska pokonani przez biało - niebieskich, którym zwycięskiego gola zapewnił Krystian Majer w 90-ej minucie meczu!
Jeleniogórzanie wyszli na murawę mocno zmotywowani i od pierwszej minuty widać było u nich wolę walki. Co prawda w pierwszym kwadransie goście w okolicach pola karnego Karkonoszy wykonywali kilka stałych fragmentów gry, jednak to miejscowi stworzyli realne zagrożenie pod bramką Sokoła. W 15-ej minucie w 16-tkę rywali wpadł Marcin Krupa, po czym zdecydował się na uderzenie, które wylądowało na poprzeczce bramki strzeżonej przez Pawła Piszcza. Chwilę później groźnie z dystansu uderzał Łukasz Kowalski. W 38-ej minucie na głowy jeleniogórskich zawodników spadł zimny prysznic, gdyż piłki dośrodkowanej z głębi pola nogę dołożył Mariusz Bełkowski i gości objęli prowadzenie 1-0. Odpowiedź Karkonoszy mogła nadejść już po minucie, jednak wprowadzony za Artura Milewskiego Michał Szramowiat przegrał pojedynek z Piszczem. W 44-ej minucie piłkę z 10-tego metra głową uderzył Marcin Pruchnicki, w sytuacji tej najpierw zaspał Maciej Jurkowski, interwencję spóźnił też Damian Borowski i drugi gol dla gości stał się faktem. Na szczęście nasi piłkarze nie pogrążyli się z tego faktu w żałobie, a jeszcze przed gwizdkiem na przerwę zdobyli gola kontaktowego. Uczynił to Marcin Krupa, który w zamieszaniu podbramkowym stojąc tyłem do bramki potrafił oddać skuteczny strzał.
Przerwę przyjezdni spędzili na ławce rezerwowych, trener Zygmunt Peterek zrezygnował z zejścia do szatni. Było kilka gorzkich słów w stronę jego podopiecznych, jednak zawodnicy ze spokojem oczekiwali II połowy meczu. Jak się okazało chyba za spokojnie, bo od jej początku musieli skupić się na defensywie, a ponieważ nie wychodziło im to najlepiej w 52-ej minucie Karkonosze doprowadziły do remisu. Z rzutu rożnego dośrodkował Paweł Walczak, a główkował niemal z parteru Kazimierz Hamowski, poświęcenie się opłaciło.
Minuty mijały, a nadal stroną dyktującą warunki gry były Karkonosze. Podopieczni trenera Artura Milewskiego chcieli bardzo i było to widać, niestety nerwy pętały czasem nogi, stąd piłka w wielu znakomitych okazjach do zdobycia trzeciego gola nie chciała wpaść do sieci. Najlepszej nie wykorzystał Szramowiat idealnie obsłużony przez Marcina Bednarczyka. W 90-ej minucie na rajd niemal od połowy boiska zdecydował się Krystian Majer, przed polem karnym wdał się w drybling z trzema rywalami i minąwszy ostatniego z nich, już upadając na linii 16-tu metrów zmusił Piszcza do kapitulacji. Radość była ogromna, nie tylko piłkarzy, ale i kibiców, którzy przypomnieli sobie o swoim zespole po wielu miesiącach, a może i latach. Po ostatnim gwizdku arbitra obie grupy wspólnie celebrowały wygraną, miejmy nadzieję, że takie obrazki będziemy teraz widywać cześciej.
- Karkonosze całkowicie zasłużyły na wygraną. Pokazali charakter i ambicję, chciało im się zdecydowanie bardziej niż moim piłkarzom. Co prawda prowadziliśmy 2-0, ale nie graliśmy dobrze. Obawiałem się II połowy i jak się okazało słusznie, praktycznie nie oddaliśmy w niej strzału na bramkę rywali, którzy dzisiaj po prostu byli lepsi - podsumował mecz Zygmunt Peterek, trener Sokoła. - Mój zespół pokazał, że drzemie w nim spory potencjał tylko trzeba go wydobyć. Nie zabrakło nam dzisiaj ambicji i determinacji z czym były problemy tydzień temu w Zgorzelcu. Gratuluję chłopakom bo zasłużyli dzisiaj na brawa, dziękuję też kibicom za doping, bo bardzo nam go brakowało. Cieszę się, że nastąpiła reaktywacja fanów, to miłe słyszeć wsparcie z trybun, zwłaszcza w trudnych momentach - dodał szkoleniowiec KSK.
KARKONOSZE JELENIA GÓRA - SOKÓŁ WIELKA LIPA 3-2 (1-2)
Bramki: 0-1 Bełkowski 38', 0-2 Pruchnicki 44', 1-2 Krupa 45', 2-2 Hamowski 52', 3-2 Majer 90'.
Żółte kartki: Kowalski, Majer oraz Tomanik.
Sędziowali: Dawid Taniukiewicz jako główny oraz Oskar Hupało i Filip Paszczyk.
Widzów: 150.
KSK: Borowski - Jurkowski, Wawrzyniak, Milewski (30' Szramowiat, 85' Krakówka), Khodzamkulov, Bednarczyk, Hamowski, Majer, Walczak, Kowalski, Krupa.
SWL: Piszcz - Renosik, Pruchnicki, Ludwiczak, Chmielewski, Szurek (63' Pisklak), Bełkowski (83' Niełacny), Tomanik, Gambal, Wójcik (71' Warchoł), Wielgus.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban

Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży