Dramatyczne derby dla Granicy

W poprzedniej kolejce Nysa zwycięskiego gola z Karkonoszami zdobyła w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Tym razem piłkarze ze Zgorzelca na własnej skórze przekonali się jak to jest w niemal odwrotnej sytuacji. W derbowym meczu biało-niebiescy ulegli w Bogatyni tamtejszej Granicy 1:2.

- Był to dobry derbowy mecz, w którym nic nie brakowało. Walka, ładne akcje, dramaturgia. Zwłaszcza ostatnimi 20 minutami można było okrasić minimum dwa mecze - powiedział konsultant ds. mediów Granicy Andrzej Lipko. Przez pierwszą godzinę meczu dominowała walka w środku pola. Mimo tego nie brakowało okazji, zwłaszcza dla gospodarzy. Swoje szanse mieli Rachwał oraz Pietkiewicz. Ten pierwszy m.in. uderzył w poprzeczkę. Mecz nabrał rumieńców po przerwie. Pierwszy cios zgorzelczan spotkał w 52. min kiedy kontuzjowanego Borowego karetka zabrała do szpitala. Kolejny Nysa przyjęła w 72. min kiedy Marszałek w zamieszaniu wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Niespodziewanie już 120 sek później po pięknej akcji ku radości głośnej grupy sympatyków ze Zgorzelca wyrównał Janicki. Z uwagi na kontuzję Borowego arbiter przedłużył mecz o osiem minut. W piątej z doliczonych dośrodkowanie Duducia na zwycięską bramkę zamienił Chrzanowski.

GRANICA BOGATYNIA - NYSA ZGORZELEC 2:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Marszałek (72), 1:1 Janicki (74), 2:1 Chrzanowski (90+6). Żółte kartki: Rachwał oraz Barynów. Sędziowali: Remigiusz Skowroński jako główny oraz Krzysztof Sobol i Piotr Bajer (Jelenia Góra). Widzów: 350

GRANICA: Czekański - Omelański, Duduć, Sochacki, Mikulski, Szydło, Chrzanowski, Rachwał, Gawlik (67 Więckiewicz), Pietkiewicz, Marszałek (87 Suchocki).

NYSA: Barynów - Fink, Pacak, G. Monik, M. Monik, Janicki, Łuszczyk, Borowy (52 Tkaczuk), Ruszkiewicz, Czajkowski (52 Komarzyniec), Smółka.

(GB)