Piast pechowo uległ Pogoni

Pogoń Oleśnica rzutem na taśmę wygrała z Piastem Zawidów. Zespół trenera Rafała Wichowskiego pogrążył ten sam piłkarz, który w poprzedniej kolejce w ostatniej minucie meczu strzelił gola Łużycom Lubań - Maciej Sepetowski.

Gospodarze odnieśli bardzo ważne zwycięstwo, które pozwala im złapać oddech. Spotkanie na dobre rozpoczęło się po godzinie gry. Wynik otworzył w 64. min Matlęga, który wpadł z piłką w pole karne i skierował ją tuż przy słupku. Wyrównał Tkaczyk i wszystko wskazywało na to, że mecz zakończy się remisem. Z takim obrotem sprawy nie chciał pogodzić się Sepetowski, który w poprzedniej kolejce w doliczonym czasie gry wyrównał wynik meczu w Lubaniu. Tym razem w akcji zawodów kapitalnie uderzył z woleja z 15m, a piłka po chwili wylądowała w samym okienku bramki strzeżonej przez Gilewskiego. - W pierwszej połowie mecz był wyrównany. Trzeba oddać, że Pogoń po przerwie była drużyną lepszą. W końcówce gospodarzom dopisało też trochę szczęścia - powiedział po spotkaniu Rafał Wichowski, trener Piasta.

POGOŃ OLEŚNICA - PIAST ZAWIDÓW 2:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Matlęga (64), 1:1 Tkaczyk (81), 2:1 Sepetowski (90+2). Żółte kartki: Sajewicz, Krzesiński oraz Kazimierski. Sędziowali: Krzysztof Dłużniak (Wałbrzych). Widzów: 150.

POGOŃ: Salamaga - Bezak, Mularczyk, Sepetowski, Krzesiński, Ł. Szczypkowski (64 F. Szczypkowski), G. Szczypkowski (36 Koksztys), Sajewicz, Strójwąs, Matlęga, Bartosiewicz.

PIAST: M. Gilewski - Grześkiewicz (65 M. Michalkiewicz), Kazimierski, T. Michalkiewicz, Kleszczyński, Sareło, Dzięgleski, Kiewra, Woźny (58 A. Gorzka), Mazur, Tkaczyk.

(GB)