Kowarska Olimpia gra dalej

Ciekawe, przez większą cześć spotkania wyrównane widowisko stworzyli dzisiaj w Legnicy piłkarze Olimpii Kowary i BKS-u Bolesławiec. Wygrali zasłużenie kowarzanie 4-2 i to oni będą kontynuować swoją przygodę z Pucharem Polski.
Mecz dla biało - zielonych rozpoczął się znakomicie, gdyż już w drugiej minucie po zagraniu Macieja Udoda piłkę ręką we własnym polu karnym odbił Jacek Bochnia, a Udod rzut karny zamienił na bramkę. Radość z tego faktu w szeregach nominalnych gości nie trwała długo, gdyż dwie minuty później Damian Kamuda wykorzystał nieporadność defensorów Olimpii doprowadzając do remisu. Na tym nie zakończył się festiwal błędów w tym meczu. Więcej popełniali bolesławianie, zwłaszcza nienajlepiej dysponowany kapitan drużyny Józef Pietrzak, który w 12-ej minucie przewrócił się na piłce przed własną szesnastką. Futbolówkę przejął Mateusz Zatylny, będąc już w polu karnym rywali zagrał ją do Udoda, a ten po raz drugi mógł się ciszyć z gola.
Wydarzenie to wyraźnie podcięło skrzydła graczom z Bolesławca, którzy do tego momentu sprawiali lepsze wrażenie niż wyżej notowany przeciwnik. Z upływem czasu to jednak IV-ligowcy przejęli inicjatywę, niestety w ich poczynaniach brakowało efektownych akcji, ale mimo to zdołali zdobyć trzeciego gola. Ponownie na pierwszy plan wysunął się Udod, po raz drugi piłka po jego uderzeniu trafiła w rękę rywala, co nie umknęło uwadze dobrze prowadzącego zawody Waldemara Sochy, który podyktował kolejną jedenastkę. Tę bez problemu na gola zamienił Udod, tym samym kompletując swojego hat -tricka.
Jak się okazało po przerwie, strzelca trzech goli nie zobaczyliśmy już na sztucznej murawie, a powodem jego absencji był drobny uraz zgłoszony w szatni trenerowi Markowi Siatrakowi. Strata głównego kreatora poczynań ofensywnych odbiła się na grze kowarzan. Mecz się wyrównał, do tego to piłkarze z Bolesławca prezentowali ładniejszy dla oka futbol. Ukoronowaniem ich postawy był kapitalny gol Pawła Żmudzińskiego, grający szkoleniowiec BKS-u przymierzył z linii pola karnego i piłka po odbiciu się od poprzeczki wylądowała w sieci.
Na odpowiedź ze strony Olimpii nie trzeba było długo czekać. Trzy minuty później na indywidualną akcję zdecydował się Sebastian Szujewski, a jej zwieńczeniem był strzał w długi róg przy całkowicie biernej postawie bramkarza BKS-u. Więcej goli kilkunastu kibiców z Kowar już nie oglądało, choć zwłaszcza ich pupile mogli się jeszcze w końcówce o nie pokusić.
- Porażka z tak silnym zespołem jak Olimpia Kowary na pewno wstydu nam nie przynosi. Myślę, że jest to jeden z głównych pretendentów do III-ligowego awansu. Brakowało nam kilku podstawowych graczy, ale nie będę szukał w tym fakcie wymówki. Patrząc na napięty terminarz spowodowany przesunięciami kolejek być może lepiej, że już odpadliśmy, jednak zaznaczam graliśmy dzisiaj o awans, po prostu się nie udało - podsumował mecz Paweł Żmudziński. - BKS postawił dosyć trudne warunki, grali poukładany futbol, cieszę się, że udało się ich pokonać i wykonać zadanie jakie przed sobą postawiliśmy, czyli awans do kolejnej rundy Pucharu Polski - dodaje Marek Siatrak.

BKS: Kowalski - Pietrzak, Bryłkowski, Janicki, Bochnia, Mastalerz, Mielnik (46' Paluchowicz), Żmudziński (82' Wakulski), Kliwak, Kamuda (85' Ziółkowski), Kraśnicki.
OLIMPIA: Trynda - Kraiński, Han, Smoczyk, Kuźniewski, Milczarek, Zagrodnik ( 75' Piskórz), Udod ( 46' Dregan), Szujewski, Zatylny, Rudnicki ( 80' Duński).

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban