Rozmowa z Tomaszem Dudziakiem, menadżerem Olimpii Kowary
Olimpia Kowary jest jednym z faworytów do walki o trzecią ligę. W klubie są świadomi swojej wartości, a najbardziej obawiają się Sokoła Wielka Lipa. - Reszta, jak Piast Żmigród, STK GKS Kobierzyce czy AKS Strzegom przyjmują postawę asekuracyjną, tzn. tchórzliwą. Dlatego odpadną w rywalizacji o awans. W tym towarzystwie tylko trener Zygmunt Peterek ma "jaja" i za to go cenię - mówi menadżer klubu Tomasz Dudziak.
Przed Olimpią runda wiosenna w czwartej lidze. Apetyty po pierwszej części sezonu w Kowarach są rozbudzone.
TOMASZ DUDZIAK: - Pewnie tak, byłaby to historyczna chwila dla miasta, klubu i kibiców Olimpii. Już w tamtym sezonie postanowiłem sobie, że stworzę zespół najlepszy w byłym województwie jeleniogórskim. Bardzo się cieszę, bo udało mi się to zrobić. Dzisiaj Olimpia rozpoznawalna jest na całym Dolnym Śląsku i wierzę, że niebawem znać nas będą w województwie lubuskim.
Fakt, Olimpia jest jednym z kandydatów do awansu. Kto będzie głównym rywalem w walce o czołowe miejsca?
- Sokół Wielka Lipa! Reszta, jak Piast Żmigród, STK GKS Kobierzyce czy AKS Strzegom przyjmują postawę asekuracyjną, tzn. tchórzliwą. Dlatego odpadną w rywalizacji o awans. W tym towarzystwie tylko trener Zygmunt Peterek ma "jaja" i za to go cenię. Zawsze należy stawiać sobie najwyższe cele i mieć odwagę o tym mówić. Półtora roku temu mówiłem o III lidze i dzisiaj mam realną szansę ją osiągnąć. Wygrywa ten kto wierzy. Szczerze trzymam kciuki za Olimpię i Sokoła.
Jesienią obok dobrych wyników beniaminka rozgrywek w oczy rzucali się kibice Olimpii.
- Ilościowo najlepiej wyglądają kibice Piasta Żmigród, ale jakościowo zdecydowanie Olimpii. Z tego jestem dumny, wielokrotnie swoim dopingiem dodawali sił naszym zawodnikom. Śmiem twierdzić, że bez nich ciężko byłoby wygrać w Zawidowie czy wspomnianym Żmigrodzie, gdzie przekrzyczeli miejscowych fanów. Na naszym stadionie z pewnością będzie odczuwalna atmosfera meczu, na co z zazdrością patrzyli zawodnicy Nysy Zgorzelec czy Karkonoszy goszcząc jesienią przy Karkonoskiej.
Większość spotkań rozegracie na swoim boisku, które jesienią powstało niemal od podstaw. To będzie dodatkowy atut?
- Mam nadzieję, dotąd stara, nierówna płyta była naszym sprzymierzeńcem, teraz jest idealna, ale już dwa razy na niej wygraliśmy i chcemy podtrzymać miano "Twierdzy Kowary". Zresztą wiele drużyn z czwartej ligi nie ma pojęcia co znaczy grać w Kowarach. To najwyżej położony stadion w tej lidze, ciężej się oddycha. Do tego oddani kibice i dobra drużyna.
W porównaniu do jesieni w zespole zaszło kilka zmian w kadrze Olimpii. Z pozyskania którego piłkarza menadżer klubu cieszy się najbardziej?
- Juliana Rudnickiego, w końcu oddał zęby za Olimpię (stracił część uzębienia w towarzyskim meczu z Górnikiem Wałbrzych - dop. red.). Z głową staramy się dobierać nowych zawodników. Kuźniewski, Malinowski, Rudnicki, każdy z nich grał w III lidze i powinni być naszym wzmocnieniem. Moją radość jednak mąci strata niedźwiadka (Kamil Niedźwiedź - dop. red.). Bardzo lubiłem tego chłopaka. Nie mogę go odżałować. Jak wejdziemy do III ligi, a Piast Żmigród nie, to będę chciał go zabrać z powrotem. Znajdę mu tu żonę!
Co wiosną będzie waszym atutem, a nad czym cały czas musicie pracować?
- Ta drużyna ma ogromny potencjał. Próbkę widzieliśmy w sparingu z Polonią Świdnica (wygrana Olimpii 8:2 - dop. red). Jeśli będą tak skoncentrowani i zmotywowani to jestem spokojny o wyniki. Pracować należy nad wszystkim, bo człowiek całe życie się uczy. Szanować trzeba każdego przeciwnika, ale nikogo nie należy się bać i wierzyć w siebie. Grając przed własną publicznością unikamy męczących podróży i zyskujemy pięćset gardeł. To duży kapitał.
W przypadku awansu jesteście gotowi na grę w III lidze i co to oznacza dla Kowar?
- Nie ma potrzeby martwić się na zapas. Jeśli po kilku kolejkach ten awans będzie realny z pewnością zarząd klubu nie będzie siedział z założonymi rękami. Zresztą z tą myślą pracujemy nad poprawą infrastruktury na stadionie, mam na myśli przede wszystkim trybuny. Nie tylko dla mieszkańców Kowar będzie to splendor i duży sukces. Powinien być dla wszystkich drużyn z naszego okręgu. Jeleniogórski OZPN jest tak ubogi w sukcesy, że cieszyłbym się, gdyby jakakolwiek nasza drużyna awansowała. Zresztą liczę na korespondencyjną pomoc Karkonoszy Jelenia Góra, które głównych naszych rywali podejmuje na Lubańskiej. Chciałbym aby Nysa Zgorzelec, Łużyce Lubań i Granica Bogatynia zapewniła sobie utrzymanie i torpedowała naszą konkurencję. Piast Zawidów nie będzie wiecznie od czarnej roboty.
Rozmawiał
GRZEGORZ BEREZIUK
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży