"Prezent" od prezydenta na 60-lecie Karkonoszy...

Nieoczekiwany "prezent" otrzymali od prezydenta miasta Marcina Zawiły piłkarze jeleniogórskich Karkonoszy. Na tydzień przed startem IV ligi dolnośląskiej sternik miasta podjął decyzję o cofnięciu stypendiów dla biało - niebieskich. O swojej decyzji poinformował w pismach do każdego z graczy, które odebrał dzisiaj w Urzędzie Miasta prezes klubu Tadeusz Duda. Jako uzasadnienie tego kroku Zawiła podaje cięcia na sport w budżecie na 2013 rok i co za tym idzie zmianę polityki stypendialnej w mieście. W bieżącym roku na wsparcie będą mogły liczyć tylko kluby występujące w ekstraklasie, I i II lidze, czyli KPR, Sudety, MKS MOS Karkonosze oraz Wichoś. Stypendiów prócz piłkarzy Karkonoszy nie dostaną też piłkarki Orlika i koszykarze Spartakusa, ci ostatnie nie otrzymywali ich zresztą nigdy.
Wracając do futbolistów najbardziej irytuje przedmiotowy sposób w jaki zostali potraktowani przez miejskich urzędników. To czy za grę w IV lidze należą się stypendia jest tematem na osobną dyskusję, poniżej krytyki jest natomiast fakt, że politykę cięć wobec Karkonoszy zastosowano w trakcie sezonu dosłownie w przeddzień rozpoczęcia rundy wiosennej. Gdyby o swoich zamiarach prezydent poinformował przedstawicieli klubu choćby na początku stycznia, zarząd Karkonoszy miałby szansę aby zmierzyć się z tematem i poszukać rozwiązań awaryjnych. Klarowny przekaz mieliby zawodnicy, którzy teraz czują się oszukani, gdyż najprawdopodobniej nie będą mogli liczyć na wcześniej obiecane pieniądze.
Wstrzemięźliwy w ocenie posunięć Marcina Zawiły jest póki co Tadeusz Duda, jak mówi spotkał się dzisiaj w Ratuszu z prezydentem i próbował go przekonać do zmiany decyzji. Na to jak się okazało nie można już liczyć. - Rozmawialiśmy o innych możliwościach finansowania klubu. Pan prezydent wykazał duże zainteresowanie, na razie nie mogę zdradzić jakie to pomysły. Najbliższe dni pokażą czy są realne do zrealizowania - dodaje prezes.
Zaszokowany zaistniałą sytuacją jest też trener Karkonoszy Artur Milewski. On również na gorąco nie chce opiniować wydarzenia. - Muszę się oswoić z tematem, ale boję się, że nasza przyszłość nie jawi się w różowych barwach - skomentował.

Piotr Kuban