L. Oleksy: Nie widzę sensu istnienia rady sportu...

Kilka miesięcy po wyborze na prezydenta Jeleniej Góry, Marcin Zawiła powołał do życia jeleniogórską radę sportu. W gościnnych salach ratusza spotkali się najważniejsi ludzie sportu w mieście i za przyzwoleniem prezydenta wybrali 10-osobowe ciało doradcze, które miało zająć się przygotowaniem strategii rozwoju sportu w Jeleniej Górze oraz służyć pomocą urzędnikom przy rozwiązywaniu najbardziej palących problemów związanych ze sportem. Przewodniczącym rady został Leszek Oleksy, postać w lokalnym środowisku sportowym nietuzinkowa, zwłaszcza nie trzeba go przedstawiać kibicom koszykówki. W ostatnich dniach w ratuszu przyznano klubom środki finansowe na sport wszelkiej maści, skorzystaliśmy więc z pretekstu by zapytać szefa rady jaki wpływ na decyzje magistratu miało jednostka pomocnicza jaką on kieruje.

PIOTR KUBAN: Jak co roku urzędnicy podzielili pieniądze na sport kwalifikowany, młodzieżowy oraz na organizację imprez sportowych. Jaki wpływ na ich decyzję mieli spece w tej dziedzinie działający w jeleniogórskiej radzie sportu?

LESZEK OLEKSY: - Żadnego, nasza opinia okazała się zbędna.

Naprawdę, nikt z urzędu nie zwrócił się do was o konsultację, nie zaprosił do komisji przygotowującej projekt podziału dla prezydenta?

- Nikt, spodziewałem się takiego rozwoju wydarzeń, dlatego sam zadzwoniłem z zapytaniem czy miasto jest zainteresowane naszymi wskazówkami, wręcz uczestnictwem przedstawiciela rady sportu w działaniach komisji. Nie mówię tu o swojej osobie, chodziło o dowolnego przedstawiciela powołanej jednostki pomocniczej.

Jaką odpowiedź usłyszałeś?

- Nie jesteśmy zainteresowani, bo osoby z rady reprezentują określone dyscypliny i mogłyby faworyzować je przygotowując projekt podziału pieniędzy.

Można zajmować się sportem nie reprezentując konkretnej dyscypliny?

- Nie bardzo sobie to wyobrażam, również tego, że decyzje podejmują ludzie nie związani z żadną z nich. Chyba nie o to chodzi aby o sporcie decydowali specjaliści od teatru, filharmonii, etc. i na odwrót.

W jakich zatem kwestiach kontaktują się z wami prezydent i jego współpracownicy?

- W żadnych, jeśli dochodziło do jakichkolwiek spotkań to tylko z naszej inicjatywy. Można je policzyć na palcach jednej ręki, szybko zostaliśmy zniechęceni.

O czym chcieliście rozmawiać z urzędnikami?

- Punktem wyjścia było wybranie dyscyplin wiodących w mieście, tak by im poświęcić najwięcej uwagi i przeznaczyć na nie największe środki finansowe. Niestety, do dzisiaj w magistracie nie podjęto tego tematu.

Jakim dyscyplinom sportu w Jeleniej Górze należy się specjalne traktowanie wg ciebie?

- Piłka nożna, koszykówka i piłka ręczna, to chyba żadna tajemnica dla ludzi zorientowanych w sportowych realiach naszego miasta.

Będziecie podejmować jeszcze ten temat w urzędzie?

- Nie wiem czy będzie jeszcze okazja ku temu, jak mówiłem zostaliśmy skutecznie zniechęceni i obecnie rada jako aktywny podmiot nie funkcjonuje. Przestaliśmy się spotykać, bo przecież nie chodzi o to abyśmy sobie pogadali towarzysko przy kawie, skoro z naszych wniosków i przemyśleń nikt nie zamierza skorzystać.

Kiedy po raz ostatni się spotkaliście?

- W pierwszej połowie 2012 roku, bodajże na początku czerwca, nie pamiętam dokładnie.

Faktycznie dawno, jest sens aby ten twór istniał dalej?

- W takiej formie jak obecnie, przy zerowym zakresie kompetencji oraz całkowitym braku zainteresowania ze strony miasta, nie widzę żadnych powodów by jeleniogórska rada sportu nadal istniała.

Dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję.