Joanna Załoga: - Synek na pierwszym miejscu

Pierwszy raz na trening piłki ręcznej przyszła mając 15 lat. Teraz jest głównym ogniwem KPR Jelenia Góra, a także liderką klasyfikacji strzelczyń PGNiG Superligi. Mowa o Joannie Załodze.

Zawodniczka karierę rozpoczęła stosunkowo późno, bo w wieku 15 lat. - Od zawsze podobała mi się piłka ręczna. W końcu zdecydowałam się pójść na zajęcia, które prowadził Darek Jarosz. Pamiętam, że byłam spięta i zapytałam ile mam przygotować pieniążków aby móc potrenować - wspomina z uśmiechem. - Szybko złapałam o co chodzi i tak już zostało do dziś - dodała.
Mierzącej 170cm zawodniczce nie przeszkadza twarda rywalizacja, gdzie często powodzenie drużyny trzeba okupić zdrowiem. - Jest to kwestia przyzwyczajenia. Gdy zaczęłam interesować się sportem od razu podobały mi się gry zespołowe. Teraz wiem, że podjęłam dobrą decyzję. W drużynie więcej się dzieje, wspólnie cieszymy się z wygranych, razem przeżywamy niepowodzenia. Wynik nie zależy od jednej osoby i to mi się podoba najbardziej - powiedziała Joanna Załoga, która najwięcej zawdzięcza swoim rodzicom. - Zawsze wspierali mnie w trudnych momentach. Tato niestety odszedł. Dużo dobrego zrobili także dla mnie szkoleniowcy, począwszy od trenera Darka Jarosza, poprzez Mirosława Urama, Romana Jezierskiego, Zdzisława Wąsa, Adama Fedorowicza do Małgosi Jędrzejczak - wylicza, po chwili zastanowienia dodając: - Gosia pomogła mi uwierzyć, że potrafię grać jeszcze lepiej i nie tylko na skrzydle. Przykładowo ostatni mecz z Olimpią Nowy Sącz spędziłam na lewym rozegraniu. W kolejnym spotkaniu z pewnością będzie podobnie. Na szczęście mi to nie przeszkadza (śmiech).
Przed sezonem niewiele brakowało by wychowanka klubu z Jeleniej Góry zmieniła drużynę. Zainteresowania jej osobą nie kryło kilka klubów. Trudno się dziwić. W poprzednim sezonie była drugą strzelczynią rozgrywek (zdobyła 198 goli w 28 meczach - o trzy mniej od Joanny Obrusiewicz z Zagłębia Lubin, która rozegrała 32 spotkania). W bieżących rozgrywkach prowadzi w klasyfikacji i pewnie zmierza po koronę. - Miałam dwie ciekawe propozycje. Górę wzięła jednak rodzina i mój synek Dominik, który wkrótce skończy cztery latka. Nie żałuję swojej decyzji bo nie ukrywam, że dobrze się tutaj czuję. Joanna Załoga po cichu liczy także, że będzie w stanie powalczyć ze swoimi koleżankami o wysokie cele. - Uważam, że jest na to szansa. Mamy młody i ambitny zespół, który jest głodny zwycięstw. Zawsze mamy drugą rundę sezonu zasadniczego lepszą od pierwszej. Tymczasem pod koniec roku wygrałyśmy kilka spotkań z rzędu. To dobrze rokuje na przyszłość - zauważyła bohaterka naszego tekstu, która lubi podróżować, a od blisko czterech lat każdą wolną chwilę poświęca swojemu synkowi. - Obok drużyny jest najważniejszy - zakończyła.

Grzegorz Bereziuk