Charakterny KPR ograł Ruch Chorzów

Ciekawe i emocjonujące widowisko obejrzeli dzisiaj kibice w hali MOS przy ulicy Złotniczej, gdzie KPR Jelenia Góra pokonał Ruch Chorzów 36-34. Zespół z Górnego Śląska przyjechał do naszego miasta pod wodzą nowego szkoleniowca - Zenona Łakomego i od pierwszych minut dało się odczuć, że chorzowianki chcą powalczyć o pełną pulę. Co prawda po dwóch bramkach Joanny Załogi i jednej Beaty Skalskiej, w 5-ej minucie gospodynie prowadziły 3-1, ale już cztery minuty później przyjezdne wyszły na prowadzenie 4-3. Przed przerwą oddały je tylko raz, gdy po chwili Małgorzata Buklarewicz doprowadziła do remisu po 4, od tego momentu chorzowianki zdominowały grę, a ich prowadzenie sukcesywnie rosło. W 22-ej minucie po akcji znanej z występów w Zagłębiu Lubin Moniki Migały osiągnęło pięć goli, jednak do przerwy jeleniogórzanki zmniejszyły je do trzech bramek.
Początek II połowy to walka gol za gol, ze strony KPR-u tradycyjnie dobrze pokazała się Joanna Załoga, ale w 36-ej minucie nasza snajperka marnując rzut karny zaprzepaściła szansę na 10 gola i jak się później okazało jej licznik zatrzymał się dzisiaj na 9-tce. Nie było to problemem dla naszego zespołu, bo świetnie w roli egzekutorki Joannę zastąpiła Anna Mączka. Jej rzutu z drugiej linii były prawdziwą zmorą dla Moniki Wąż, która co rusz musiała wyciągać piłkę z sieci. Na duże wsparcie w ofensywie Ania mogła też liczyć ze strony swojej siostry Małgorzaty, ważne gole zdobyły też Buklarewicz i Skalska. Występ tej ostatniej był chyba najlepszy w jej wykonaniu odkąd jest w Jeleniej Górze. Podobać mogło się zwłaszcza zdecydowanie i dynamika Beaty w szybkim ataku, często kończonym nieszablonowymi - technicznymi rzutami.
Wygrana z Ruchem cieszy, tym bardziej, że mecz ten przez wiele minut nie układał się po myśli Małgorzaty Jędrzejczak i jej podopiecznych. Nasze dziewczyny pokazały jednak charakter i wolę zwycięstwa, co przyniosło im końcowy sukces. Nie sposób jednak nie wspomnieć o mankamentach, tymi była gra w defensywie, a zwłaszcza postawa naszych bramkarek. Po fatalnym początku Martyny Kozłowskiej swoją szansę dostała Agnieszka Szalek, zmiana ta nijak nie wpłynęła na postawę drużyny. Co prawda Agnieszka odbiła 3-4 trudne piłki, jednak jej wysiłek został zniwelowany przez błędy w wyprowadzaniu piłki, gdyż nie potrafiła obsłużyć celnym podaniem koleżanek wychodzących do kontry na połowie rywala. Gwoli sprawiedliwości trzeba też oddać, iż partnerki w obronie nie pomagały naszym golkiperkom, gdyż w wielu sytuacjach chorzowianki dochodziły do pozycji rzutowych bez żadnego krycia.

KPR JELENIA GÓRA - RUCH CHORZÓW 36-34 (16-19)

KPR: Szalek, Kozłowska - Wiertelak, Fursewicz - 1, Galińska - 2, A. Mączka - 9, M. Mączka - 6, Skalska - 6, Uzar, Buklarewicz - 3, Załoga - 9, Figiel.

Piotr Kuban
Foto: Jarosław Frątczak (1-36), Artur Gniewek (37-93)