Spartakus wyszarpał wygraną z Siechnicami

Powoli tradycją już się staje, że koszykarze Spartakusa Jelenia Góra kiepsko rozpoczynają spotkania rozgrywane w hali przy ulicy Sudeckiej. Właściwy rytm jeleniogórzanie łapią dopiero po przerwie, co pozwala im zniwelować straty do rywala, objąć prowadzenie i ostatecznie wygrać mecz. Podobnie było dzisiaj, gdy do naszego miasta na konfrontację z ekipą Andrzeja Radziwanowskiego przyjechał KKS Siechnice. Mecz ten otworzył II rundę sezonu zasadniczego.
Udanie rozpoczęli go gospodarze szybko wychodząc na prowadzenie 6-2, niestety z upływem kolejnych minut coraz lepiej na parkiecie radzili sobie siechniczanie, zwłaszcza mogły się podobać akcje Łukasza Bartnickiego i Janusza Pryjmy. Dobra gra gości pozwoliła im zakończyć I kwartę korzystnym dla nich wynikiem 27-19. Ośmiopunktową przewagę zespół Adama Omelana obronił w kolejnej ćwiartce, choć nie było to takie oczywiste, gdyż Spartakus miał zrywy, m.in. dobry okres zanotował Kamil Tokarewicz, który odważnymi akcjami penetrującymi zdobył kilka punktów z rzędu.
III kwarta to pokaz chaosu i nieskuteczności z obu stron. Szybciej swoje problemy okiełznali miejscowi, dzięki czemu odrobili do rywali sześć punktów, co przed decydującym starciem dawało im dwupunktowy kontakt z KKS-em. W końcówce górę wzięło doświadczenie i ogranie jeleniogórzan. Ciężar gry i zdobywania punktów wzięli na siebie Przemysław Olszewski i Szymon Jaszczur, co prawda ten ostatni zafundował kibicom nieco zbędnych emocji marnując w ostatnich sekundach kilka rzutów osobistych, jednak nie sposób nie docenić jego wkładu w końcowy sukces.

KSW SPARTAKUS JELENIA GÓRA - KKS SIECHNICE 70-66 (19-27, 17-17, 14-8, 20-14)

KSW: Kołodziej - 13, Jaszczur - 7, Nowicki - 11, Tokarewicz - 7, Kiciński, Pawłowski, Góra - 4, Olszewski - 8, Rachmiel - 10, Gniadzik - 10.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban