Bez niespodzianki w derbach miastach

Niecodzienny przebieg miały koszykarskie derby Jeleniej Góry w II lidze kobiet, w których Wichoś we własnej hali uległ MKS MOS Karkonosze 55-73. Wynik ten nie jest niespodzianką, jednak z pewnością zaskoczeniem dla kibiców obu ekip była łatwość z jaką podopieczne trenera Jerzego Gadzimskiego demolowały gospodynie w I kwarcie. Później zespół gości dostosował się poziomem do rywalek, które grając bez dwóch podstawowych zawodniczek nie ustępowały wyżej notowanym koszykarkom Karkonoszy, jednak przewaga wypracowana przez pierwsze 10 minut pozwoliła im spokojnie kontrolować boiskowe wydarzenia.
Początek spotkania w wykonaniu Karkonoszy był równie dobry jak I połowa spotkania z Tęczą Leszno, z tą różnicą, iż w tamtym pojedynku gro punktów jeleniogórzanki zdobywały po akcjach podkoszowych, a teraz kluczem do zbudowania przewagi nad Wichosiem był rzut z dystansu zarówno za dwa jak i trzy punkty, głównie w wykonaniu Pauliny Podgajnej i Doroty Arodź. Oczywiście dobra postawa gości była też konsekwencją słabej dyspozycji rywalek, podopieczne trenera Rafała Sroki pozwalały swoim sąsiadkom praktycznie na wszystko, a presja związana ze stawką rywalizacji o prymat w mieście, chyba je nieco przytłoczyła.
Po efektownej i bogatej w zdobycze punktowe kwarcie, kolejna ćwiartka przyniosła rozczarowanie kibicom obu ekip. Dziewczyny z Karkonoszy zupełnie straciły swoją skuteczność zdobywając pierwsze punkty w tej części gry dopiero w 5-ej minucie po akcji Jastiny Kosalewicz. Minutę dłużej na pomyślną akcję musiały czekać miejscowe, w ich wypadku impas przełamała Joanna Mochól. Ostatecznie to Wichoś wygrał tę kwartę 8-6, koszykarki z Zabobrza lepiej radziły sobie też po przerwie. Swoje grała Dagmara Palewicz, która wprowadzała w poczynania Wichosia dużo spokoju i rozwagi, po nienajlepszym początku pozbierała się też Karolina Polis. Być może gdyby wspomniane zawodniczki mogły liczyć w niedzielny wieczór na wsparcie nieobecnych na parkiecie Joanny Pawlukiewicz i Żanety Sojki wynik spotkania pozostawałby sprawą otwartą do ostatniej syreny, jednak przy panującym rozkładzie sił ekipa Jerzego Gadzimskiego nie miała żadnego problemu, by utrzymać bezpieczny dystans do zakończenia spotkania.

WICHOŚ JG - MKS MOS KARKONOSZE JG 55-73 (8-34, 8-6, 20-17, 19-16)

WICHOŚ: Fredziak - 11, Owsiańska - 2, Fojna - 2, Aleksandrowicz, Balsam, Klementowska - 8, Mochól - 1, Palewicz - 19, Polis - 12.
KARKONOSZE: Łopatka - 4, Myślak, Kosiorowska, Krawczyszyn - Samiec - 3, Paradowska - 2, Prystrom - 4, Buraczewska - 2, Podgajna - 25, Smajda - 1, Kosalewicz - 14, Arodź - 18.

Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban