Katastrofa w Zgorzelcu

Z punktu widzenia gości szkoda, że runda jesienna dobiegła końca. Kłodzczanie w ostatnich meczach sprawiali bowiem bardzo dobre wrażenie - urwali punkty Sokołowi oraz rezerwom Miedzi, a w Żmigrodzie mimo nieznacznej porażki zebrali sporo braw. Tym razem Nysa pewnie wygrała w Zgorzelcu. W pierwszej połowie przewagę w polu mieli miejscowi, ale ich ataki przypominały bicie głową w mur. Skutecznością błysnęli za to goście, którzy w 33. min wyszli na prowadzenie po strzale Kowalskiego. 10 min później wyrównał Komarzyniec. W 60. min przyjezdnym ponownie udało się wyjść na prowadzenie po akcji Dędysa. To pozwoliło kłodzczanom cofnąć się i czekać na kontry. Dwie z nich w końcówce meczu na bramki zamienili Kowalski oraz Tracz. - Końcowy wynik to najmniejszy wymiar kary - powiedział po meczu trener Paweł Adamczyk.

NYSA ZGORZELEC - NYSA KŁODZKO 1:4 (1:1)

Bramki: 0:1 Kowalski (33), 1:1 Komarzyniec (40), 1:2 Dędys (60), 1:3 Kowalski (88), 1:4 Tracz (89).
Żółte kartki: Marks oraz Fink, Janicki.
Sędziowali: Sebastian Tarnowski jako główny oraz Hubert Sarżyński i Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Widzów: 100.

ZGORZELEC: Barynów - G. Monik, M. Monik, Pacak, Fink, Borowy, Łuszczyk, Ruszkiewicz, Janicki, Bystryk, Komarzyniec (55 Mądrzejewski).
KŁODZKO: Borkowski - Adamczyk, Kulak, Galiński, Kowalski, Pawlik, Marks, Cebulski, Wojtal, Tracz, Dędys.

(GB)