GKS pogrążył Sudety w IV kwarcie
Nie udało się odnieść trzeciej wygranej z rzędu koszykarzom Sudetów Jelenia Góra. Po pokonaniu Alby Chorzów i Hawajskich Koszul Żory, tym razem podopieczni trenera Artura Czekańskiego musieli uznać wyższość GKS-u Tychy, który wygrał w hali im. Mariana Koczwary 83-71.
Spotkanie od początku było bardzo wyrównane, w I kwarcie nieco lepiej radzili sobie goście, w II dobre momenty na parkiecie notowali jeleniogórzanie. W okresie tym podobać mogły się zwłaszcza śmiałe wejścia pod kosz Jarosława Wilusza, który dzięki przytomnym zagraniom kolegów zdobył sporo punktów. W najlepszym momencie tej części gry Sudety prowadziły już siedmioma punktami, niestety na przerwę naszym graczom udało się zejść, tylko przy dwóch oczkach przewagi.
III kwarta to walka punkt za punkt, udanymi akcjami podkoszowymi ładnie w niej pokazał się Paweł Minciel, niezłe wejście na parkiet zaliczył też 17-letni Patryk Ostrowski. Zdobył kilka punktów, zaliczył blok, szkoda, że w końcówce tej części gry nie zdecydował się na rzut, gdy miał idealną ku temu pozycję. Może byłyby kolejne punkty, tak akcja zakończyła się stratą piłki przez nasz zespół. Mimo to przed decydującym starciem fani lokalnego basketu z optymizmem oczekiwali finalnych rozstrzygnięć, te jak się okazało nie były jednak korzystne dla Sudetów. Już w pierwszej akcji IV kwarty celnym rzutem za trzy punkty popisał się Radosław Lemański. Goście grali bardzo wysoko w obronie, a wiele piłek zdobywali po skutecznym pressingu już na połowie jeleniogórzan, do tego totalnie zdominowali tablice, zwłaszcza pod koszem gospodarzy robili dosłownie co chcieli. Wielokrotnie dane było im zdobywać punkty drugiej, czy nawet trzeciej szansy. Prym w skutecznych zbiórkach wiódł Tomasz Bzdyra, a jego zagrania znakomicie wykorzystywali Daniel Małek i najskuteczniejszy dzisiejszego wieczoru Grzegorz Remin. Gdy w połowie ćwiartki za pięć przewinień plac gry opuścił Rafał Niesobski, stało się jasne, że goście z Górnego Śląska nie oddadzą już zwycięstwa. Być może byłoby ono w zasięgu jeleniogórskiej ekipy, gdyby wystąpić mógł kontuzjowany Łukasz Niesobski. Niestety uraz barku nie pozwolił mu wybiec na parkiet, dzięki temu szansę gry w wyjściowej piątce dostał Aleksander Raczek, który zdecydowanie nie miał swojego dnia.
- GKS pokazał, że jest bardzo mocnym zespołem i należy się z nim liczyć nawet grając we własnej hali. Warunki fizyczne gości zapewniły im przewagę na desce, mieli też sprawnych skrzydłowych, którzy wiedzieli co zrobić z piłką. Brakowało nam dzisiaj wyraźnie Łukasza, niestety najprawdopodobniej nie zobaczymy go również za tydzień w Gliwicach, gdzie czeka nas kolejne spotkanie z górnośląską koszykówką - powiedział po meczu Artur Czekański.
SUDETY JELENIA GÓRA - GKS TYCHY 71-83 (15-20, 24-17, 22-21, 10-25)
SUDETY: Kozak - 10, Taraszkiewicz, Wojciul - 7, R. Niesobski - 15, Raczek, Czech - 9, Ostrowski - 5, Wilusz - 13, Dąbrowski, Minciel - 12.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży