Rozmowa z Mirosławem Sochoniem, prezesem UKS Orliki Węgliniec

Zespół Orlików Węgliniec ma za sobą bardzo udaną jesień. Drużyna seniorów w debiucie na A-klasowych boiskach zajęła drugie miejsce w tabeli po rundzie jesiennej. Wiodło się także grupom młodzieżowym klubu z Węglińca. - Jeśli ktoś zaniedbuje szkolenie dzieci i młodzieży robi duży błąd. Później się tego nie nadrobi - mówi prezes UKS Orliki Mirosław Sochoń.

Ostatnie lata w wykonaniu Orlików są godne uwagi. Po wywalczeniu awansu do A klasy zespół z marszu zameldował się w czołówce tych rozgrywek. W czym należy upatrywać źródeł sukcesu?

MIROSŁAW SOCHOŃ: - W tym roku nasz klub obchodzi dziesięciolecie istnienia. Teraz właśnie nasi wychowankowie, którzy przed laty rozpoczynali treningi w zespole młodzików, osiągnęli wiek seniorski. Przeszli szkolenie od młodzika po przez zespoły trampkarzy i juniorów. Teraz to procentuje. Pora na dorosłą piłkę.

Gra w A klasie to szczyt marzeń sympatyków i działaczy klubu?

- Absolutnie nie. Chcemy żeby wszystkie nasze zespoły występowały w klasie okręgowej. Dzisiaj grają tam nasi młodzicy, trampkarze i juniorzy. Wierzymy, że zespół seniorów w następnym sezonie o taki awans będzie walczył. W bieżących rozgrywkach zadaniem trenera jest zbudowanie drużyny, którą będzie na taką walkę będzie stać.

W klubie dobre wyniki osiągają nie tylko seniorzy. W swoich grupach czołowe lokaty zajmują także drużyny młodzieżowe.

- Zespół juniorów od kilku sezonów gra o czołowe miejsca w klasie okręgowej. Rundę jesienną zakończyli na czwartym miejscu. Wiosną powalczą o podium. Trampkarze po dobrej grze są w środku tabeli klasy okręgowej, tak samo młodzicy. Trenerzy nie mają żadnej presji na wynik. Najważniejsza jest frekwencja i chęć do gry. Coraz lepiej radzą sobie najmłodsze drużyny - żaki do lat 8 i orliki do lat 10. Regularnie występują w turniejach i robią duże postępy.

Wiele klubów zaniedbuje szkolenie młodzieży. Osiągane wyniki mogą sugerować, że u Was jest inaczej.

- Jeśli ktoś zaniedbuje szkolenie dzieci i młodzieży robi duży błąd. Później się tego nie nadrobi. Taką samą wagę przywiązujemy do treningów poszczególnych drużyn jak i organizowania zajęć piłkarskich dla wszystkich chętnych w ramach corocznych akcji ,,Wakacje i Ferie z Piłką Nożną". Dzieci świetnie się bawią, a wiele z nich zostaje przy piłce na stałe. W naszym klubie tak samo ważny jest zespół seniorów czy juniorów jak zespół żaków i orlików. Zawodnicy o tym wiedzą i to szanują Zresztą sami przechodzili tą drogą. Trzeba pamiętać, że Węgliniec to małe trzytysięczne miasteczko. Tym bardziej trzeba więc dzieci do piłki zachęcać.

Nie jesteście jedynym klubem w Węglińcu. Między Orlikami, a Górnikiem jest jakakolwiek współpraca?

- Współpracy w tej chwili praktycznie nie ma żadnej. Górnik nie szkoli młodzieży. Ma tylko zespół seniorów. Przez dwa lata nasi zawodnicy kończący wiek juniora byli oddawani do Górnika, lecz z różnych powodów rezygnowali z gry w tym klubie. Nie chcę się nad tym rozwodzić. W końcu zawodnicy poprosili zarząd Orlików o zgłoszenie zespołu do rozgrywek seniorskich.Tak uczyniliśmy. Dzisiaj uważamy, że była to dobra decyzja.

W Węglińcu klimat służy rozwojowi piłki nożnej?

- Myślę ,że tak. Praca trenerów i zarządu jest coraz bardziej dostrzegana przez włodarzy miasta co pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość. Finansowanie podstawowe klubu zapewnia gmina, a to przy planowaniu budżetu jest dla nas bardzo ważne. Miasto remontuje stadion piłkarski, bo dostrzeżono, że w naszym klubie trenuje blisko 120 piłkarzy od lat sześciu do wieku seniora. Czyli jest dla kogo ten stadion robić. Wiosną ma być gotowy do gry, co ucieszy z pewnością kibiców bo drugi rok gramy poza Węglińcem. Ciężką pracą i wynikami staramy się pozyskiwać sponsorów. Bez nich nasz klub nie mógłby się rozwijać. Wszyscy mamy tego świadomość.

Rozmawiał
GRZEGORZ BEREZIUK