Rozmowa z Martą Dąbrowską, szczypiornistką AZS-u Koszalin

Przez 10 lat reprezentowała jeleniogórski szczypiorniak. Wraz z koleżankami w 2007 roku dała Jeleniej Górze mistrzostwo Polski juniorek. Przez lata była wiodącą zawodniczką MKS PR / Finepharmu / Carlos Astol / KPR-u, dla którego w minionym sezonie zdobyła 170 goli. Swoim zaangażowaniem i dobrą grą zjednała sobie wielką sympatię jeleniogórskich kibiców, dzisiaj zagra przeciwko ich klubowi. O kim mowa? Oczywiście o Marcie Dąbrowskiej, zawodniczce AZS Politechniki Koszalin, oto co popularna Śliwka ma do powiedzenia po blisko pół roku spędzonym nad Bałtykiem.

Kilka miesięcy temu po 10 latach gry w Jeleniej Górze zdecydowałaś się zmienić klub. Wybrałaś AZS Politechnikę Koszalin na przeciwnym krańcu Polski i tym samym zniknęłaś z oczu kibicom KPR-u. Powiedz jak spędziłaś ten okres, jak odnalazłaś się w nowym miejscu?

- Bardzo dobrze, Koszalin to fajne miejsce do życia, a w klubie zostałam przyjęta bardzo dobrze. Mamy bardzo dobre warunki do treningów i rozwoju. Jak mówiłeś spędziłam 10 lat w Jeleniej Górze, więc siłą rzeczy przeprowadzka nad Bałtyk była bardzo dużym wydarzeniem w moim życiu. Na początku potrzebowałam trochę czasu, aby przystosować się do zmian. Myślę, że całkowicie odnalazłam się już w nowych realiach.

Jak to wygląda od strony sportowej? Nie zdobywasz już tylu bramek co w barwach KPR-u.

- To prawda pierwsze występy mnie samej nie zachwyciły. W okresie przygotowawczym leczyłam kontuzję, przez co nie mogłam brać udziału w wielu treningach i sparingach. Inna jest też moja rola w drużynie. AZS jest mocniejszą ekipą od KPR-u, zdobywanie bramek rozkłada się na cały zespół, a gra w ofensywie nie jest prowadzona na dwie zawodniczki, tak jak to często bywało w Jeleniej Górze, gdzie ciężar zdobywania goli spoczywał na Asi Załodze i na mnie.

Ostatni mecz AZS-u z Zagłębiem Lubin chyba pokazał, że twoja forma zwyżkuje? Zdobyłaś sześć goli, pokonałyście wicemistrza Polski dwiema bramkami.

- Było to niezłe spotkanie w naszym wykonaniu, wygrana cieszy tym bardziej, że Zagłębie zagrało już składem uzupełnionym o dziewczyny, które powróciły do zespołu po kontuzjach. Mam nadzieję, że zagramy jeszcze wiele takich meczów z silnymi rywalami, zakończonych dla nas pomyślnymi wynikami. Jeśli chodzi o moją grę to dobrze czułam się na parkiecie i jak do tej pory faktycznie, był to najlepszy mój występ w Koszalinie.

Teraz następny mecz, tym razem z KPR-em. Jak oceniasz wasze szanse w tym pojedynku?

- Oczywiście liczę, że wygramy. Z dużym respektem podchodzę do mojej byłej drużyny, ale chcemy grać o wysokie cele i we własnej hali nie możemy oddawać punktów nikomu. Przewiduję twarde i zacięte spotkanie zakończone naszym zwycięstwem.

Jaką masz wiedzę o tym co dzieje się obecnie w Jeleniej Górze, śledzisz losy KPR-u?

- Naturalnie, jestem w stałym kontakcie z wieloma dziewczynami i z Małgosią Jędrzejczak. Bardzo im kibicuję, oczywiście poza meczami z AZS-em.

Dlaczego zrezygnowałaś z występów w Jeleniej Górze?

- Spędziłam tutaj 10 lat, bardzo fajnych i niezapomnianych 10 lat, mimo to czułam, że stoję w miejscu i muszę zrobić krok do przodu. Zdecydowałam się na Koszalin i nie żałuję tego wyboru. Myślę, że w AZS-ie są wszelkie warunki ku temu by wykorzystać szansę na mój sportowy rozwój.

Tylko względy sportowe miały wpływ na twoją decyzję?

- Tak, tylko i wyłącznie.

Z tego co się orientuję w jeleniogórskim klubie bardzo chcieli abyś nadal reprezentowała KPR. Podobno była przygotowana oferta, a ty nie chciałaś jej nawet oglądać.

- Powiem tak, byłam już zdecydowana i zdeterminowana do przeprowadzki, bałam się, że jak zacznę analizować inne opcje, to wkradną się we mnie wątpliwości i będę miała problemy z podjęciem ostatecznej decyzji. Nie było mi łatwo postanowić, że opuszczam Jelenią Góra, po prostu nie chciałam aby wszystko się jeszcze bardziej pokomplikowało.

Piłka ręczna to nie tylko pasja, ale też sposób na życie i utrzymanie. Warunki finansowe jakie otrzymałaś w Koszalinie są lepsze niż miałaś dotychczas? Nie ma problemów z regularnością wypłat, co nie jest niestety takie oczywiste w polskich realiach?

- Są lepsze niż w moim byłym klubie, niewiele ale lepsze. Jeśli chodzi o terminowość wypłat nie mam żadnych zastrzeżeń, wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Od jednej z osób związanych z KPR-em usłyszałem, że gdy zespół opuściła Agnieszka Kocela, to Śliwka gasła z miesiąca na miesiąc. Jak odniesiesz się do tej opinii?

- Jest w tym trochę prawdy, Agnieszka od 10 lat jest moją najlepszą przyjaciółką. Bardzo mi jej brakowało, mogę nawet powiedzieć, że przez pierwsze miesiące nie wiedziałam jak bez jej towarzystwa się odnaleźć. Z pewnością fakt, iż nie było jej już w Jeleniej Górze ułatwił mi decyzję o opuszczeniu KPR-u.

Jej doświadczenia z nowego miejsca - w tym wypadku z Lublina - miały dla ciebie znaczenie. Zapewne nie raz o tym rozmawiałyście?

- Tak, wiele razy. Przekonywała mnie, że nie trzeba bać się zmiany i warto spróbować swoich sił w nowym miejscu. Ona zdecydowała się na taki krok, gra teraz w silnym klubie i regularnie w reprezentacji kraju. Mam nadzieję, że w moim przypadku będzie podobnie.

Wypada więc życzyć, by tak właśnie się stało. Dziękuję ci bardzo za rozmowę.

- Ja również dziękuję i korzystając z okazji pozdrawiam wszystkich fanów szczypiorniaka w Jeleniej Górze.

Rozmawiał Piotr Kuban