Łużyce przegrały w Wielkiej Lipie

Beniaminek z Lubania był blisko sprawienia niespodzianki, mimo ze to Sokół był drużyną, która prowadziła grę. W 10. min po strzale z rzutu wolnego gola strzelił Malinowski. W 30. min goście mogli wygrywać już 2:0, ale bramkarz Sokoła obronił rzut karny wykonywany przez Majkę. W 51. min wprowadzony po przerwie Wielgus popisał się prostopadłym zagraniem do Pyzłowskiego, a ten doprowadził do remisu. W 70. min gospodarze odwrócili wynik kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kudyby w zamieszaniu swojego drugiego gola strzelił Pyzłowski. W trakcie spotkania dobrych okazji nie wykorzystali ponadto Pruchnicki (trafił w poprzeczkę), Kupiec oraz Szurek (przegrali pojedynek z Baszakiem), a także Wielgus i Bełkowski. Swoje okazje mieli też goście. Przy stanie 2:1 w słupek uderzył Kusiak, a następnie piłka po uderzeniu aktywnego Majki trafiła w poprzeczkę. – Wygraliśmy zasłużenie, a mecz mogliśmy rozstrzygnąć na swoją korzyść już wcześniej. Zawodziła nas skuteczność. To mogło się zemścić, ale gościom też w kilku sytuacjach zabrakło szczęścia – powiedział trener Sokoła Zygmunt Peterek.

SOKÓŁ WIELKA LIPA – ŁUŻYCE LUBAŃ 2:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Malinowski (10), 1:1 Pyzłowski (51), 2:1 Pyzłowski (70).
Żółte kartki: Wielgus, Ludwiczak, Pruchnicki oraz Bojdziński, Majka, Gandurski.
Sędziowali: Marcin Pleśniak jako główny oraz Przemysław Leszczyński i Mateusz Lombardo (Legnica).
Widzów: 100.

SOKÓŁ: Bondia – Flisiński (46 Wielgus), Ludwiczak, Pruchnicki, Kupiec, Szurek, Tomanik, Chmielewski, Rajn (68 Bełkowski), Kudyba, Pyzłowski.
ŁUŻYCE: Baszak – Łotecki, Lużyński, Andruchów, Malinowski (46 Kuriata), Jakimowicz, Skwara, Gandurski, Kusiak, Bojdziński (75 Fereniec), Majka.

(GB)