Rozmowa z Natalią Małaszewską - koszykarką AZS Kolegium Karkonoskie

22-letnia koszykarka jest wychowanką Osy Zgorzelec. Przygodę z koszykówką zaczynała jako... chearleaderka na meczach Turowa. Obecnie jest podstawową zawodniczką zespołu Kolegium, z którym zagra po raz drugi w ekstraklasie. - Nie będziemy walczyły o utrzymanie tylko zajmiemy miejsce w środku tabeli - przekonuje.



- W barwach jeleniogórskiego Kolegium zagra pani po raz kolejny w ekstraklasie. Jakie wnioski wyciągnęła pani po pierwszym sezonie gry na najwyższym szczeblu rozgrywek?

NATALIA MAŁASZEWSKA: - Na pewno jestem bogatsza w doświadczenia, a w ekstraklasie doświadczenie odgrywa bardzo dużą rolę. Wiemy teraz jak grać, żeby się utrzymać. Potrzeba nam wzmocnień, bo jak na razie zostałyśmy jeszcze osłabione. Ale trenerzy obiecują, że luki zapełnią z nawiązką i ja im wierzę.

- Poszerzenie ekstraklasy to dobry pomysł?

- Oczywiście. Będzie większa rotacja w tej lidze, która wcześniej była dość hermetyczna. Więcej zawodniczek będzie miało szansę na zdobywanie doświadczeń.

- Budżet klubu ma być dwukrotnie wyższy niż przed rokiem. Na co będzie w takim razie stać ten zespół?

- Spokojnie się utrzymamy - jestem tego pewna. I raczej nie będziemy walczyły o utrzymanie tylko zajmiemy miejsce w środku tabeli. Od pieniędzy wiele zależy, przede wszystkim wzmocnienia. A jeśli w Jeleniej Górze pojawią się nowe, dobre koszykarki, to na pewno i wynik będzie dobry.

- Choć zespół spadł z ekstraklasy, to pani rozegrała niezły sezon. Na pewno pojawiły się oferty z innych klubów, tak jak w przypadku Iwony Kaszuwary i Izabeli Bogdan, których już w drużynie Kolegium nie zobaczymy?

- Zacznijmy od tego, że w minionym sezonie nie pokazałam wszystkiego, na co mnie stać. Podczas okresu przygotowawczego i później na początku rozgrywek miałam problemy zdrowotne. Dlatego długo dochodziłam do formy. Liczę, że w tym sezonie pokażę swoją prawdziwą wartość. A co do transferów, to owszem była propozycja z jednego klubu z ekstraklasy, ale chciałam zostać w Kolegium. Studiuję w Jeleniej Górze i został mi ostatni rok, a nie chciałam zmieniać uczelni. Dlatego w ogóle nie myślałam o zmianie klubu.

- Wśród kandydatek do gry w Kolegium są byłe reprezentantki Polski oraz zawodniczki z USA. Nie boi się pani rywalizacji z bardziej doświadczonymi koszykarkami?

- Cieszę się, że w klubie tak poważnie myślą o wzmocnieniach. Wierzę, że sobie poradzę. Na pewno też na tym skorzystam, bo od takich zawodniczek będę się mogła czegoś nauczyć. Dobrze się stało, że będziemy grać w ekstraklasie, bo nawet treningi z najlepszymi dadzą mi więcej niż gra w I lidze.

- Trener Sroka mówił, że jeśli nie uda się wzmocnić drużyny na pozycji rozgrywającej, to na pani będzie spoczywał ciężar kierowania grą zespołu. Podoła pani?

- Nie boję się takich wyzwań. Zrobię to, czego będą oczekiwali trenerzy i co będzie najlepsze dla zespołu. Zawsze grałam na pozycji rozgrywającej i tu czuję się najlepiej. Trenerzy próbowali tez zrobić ze mnie rzucającego obrońcę, ale ja zdecydowanie lepiej czuję się prowadząc piłkę.

Rozmawiał
TOMASZ BRUSIŁO - Słowo Sportowe