Janowickie Rudawy zdobyły Miłków

Po stracie dwóch punktów w Maciejowej znów zawiedli swoich fanów piłkarze Energobestu Miłków, tym razem przegrywając na własnym boisku z Rudawami Janowice Wielkie 1-2. Początek meczu nie zapowiadał porażki miłkowian, przeciwnie gospodarze objęli prowadzenie po akcji Kamila Bratka w 23-ej minucie. Nie udało się go utrzymać do przerwy, gdyż w ostatniej akcji I połowy jedna z akcji zaczepnych janowiczan przyniosła bramkę. W nietypowy sposób, bo plecami zdobył ją Grzegorz Kodzis. Chyba trochę nieświadomie, gdyż bramkarz z Miłkowa powstrzymał swoich obrońców okrzykiem "moja", sam został w blokach i futbolówka wręcz trafiła w zawodnika Rudaw i wpadła do sieci.
Po wznowieniu gry ochoczo do ataków rzucili się goście, co dało im drugiego gola w 55-ej minucie. Zdobył go pięknym uderzeniem z woleja Damian Butyński. Miejscowi nie chcieli pogodzić się z porażką i wręcz zamknęli rywali w okolicach ich pola karnego. Nawałnica miłkowian przyniosła mnóstwo sytuacji, jednak jej efektem były tylko strzały w słupek Bińczyka i Bratka oraz przegrane z golkiperem gości sytuacje sam na sam Roska oraz ponownie Bratka. - Pretensję o porażkę możemy mieć tylko i wyłącznie do siebie. Jeśli nie wykorzystuje się tak dobrych okazji do zdobycia bramek, to nie ma możliwości by zejść z murawy ze zwycięstwem. Niestety, dzisiaj nie udało nam się ugrać nawet punktu - komentuje grę swoich podopiecznych trener Mateusz Kraiński, trener Energobestu. Zadowoleni po meczu - co zrozumiałe - byli goście. - Wygraliśmy zasłużenie, przez godzinę prezentowaliśmy się lepiej od miłkowian, dopiero w końcówce oddaliśmy im inicjatywę, ale na szczęście dowieźliśmy prowadzenie do końca. Cieszą punkty na trudnym terenie, chcemy wygrywać w kolejnych spotkaniach, co mam nadzieję pozwoli nam się włączyć do walki o A-klasę - nie kryje wysokich aspiracji Tomasz Lewandowski, prezes Rudaw.

Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban