Karkonosze skarciły lidera IV ligi dolnośląskiej

Po raz drugi z rzędu Karkonosze Jelenia Góra pokonały w tym roku w Żmigrodzie miejscowego Piasta. Wiosną biało - niebiescy wygrali 1-0, dzisiaj pokonali lidera IV ligi dolnośląskiej 3-1. Duży udział w tej wiktorii miał Łukasz Kowalski, który dwa razy z rzutów wolnych pokonywał golkipera gospodarzy, do tego oba stałe fragmenty gry były podyktowane za faule na nim samym.
Po raz pierwszy na listę strzelców popularny Kowal wpisał się w 9-ej minucie. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego z Mariuszem Malarowskim, napastnik Karkonoszy został podcięty z boku pola karnego. Pomimo bardzo ostrego kąta i dwuosobowego muru rywali zdecydował się na strzał, co w efekcie przyniosło prowadzenie KSK 1-0. Żmigrodzianie z miejsca ruszyli do odrabiania strat, jednak nie potrafili nic zdziałać pod bramką Michała Dubiela. Natomiast jeleniogórzanie co rusz mieli okazję do kontrataków. Po jednym z nich w pole karne rywali wjechał Malarowski i z bardzo ostrego kąta zmusił bramkarza Piasta do kapitulacji. - Nie wiem jak Mariusz tego dokonał, kąt był niemal zerowy. W meczu z Sokołem Wielka Lipa miał kilka podobnych akcji, jednak za każdym razem szukał partnerów, teraz zdecydował się sam zakończyć akcję i zrobił to z powodzeniem - cieszył się Artur Milewski, trener Karkonoszy. Wynik 2-0 utrzymał się do przerwy, choć miejscowi posiadali przewagę optyczną. Jak mówi szkoleniowiec KSK ich akcje były schematyczne, prowadzone głównie środkiem pola i jego podopieczni nie mieli problemu z ich rozbijaniem.
II połowa ku zaskoczeniu gości nie rozpoczęła się od hurra ataków ze strony piłkarzy lidera IV ligi. Co więcej gola szybko zdobyli jeleniogórzanie. W 57-ej minucie Kowalski przedryblował w swoim stylu trzech rywali, czwarty zatrzymał go nieprzepisowo 22 metry przed bramką. Kowal sam wymierzył sprawiedliwość, golem z kategorii stadiony świata, ściągając pajęczynę na oczach setek miejscowych fanów. Końcówka meczu to przygniatająca przewaga graczy Piasta, ale przechytrzyć obronę gości udało im się tylko raz, gdy w 84-ej minucie Piotrowski głową pokonał Dubiela. Jego wyczyn w ostatniej minucie mógł skopiować Zalewski, jednak trafił tylko w poprzeczkę.
Odnotujmy, że do Żmigrodu Karkonosze wybrały się bez Marcina Krupy i Krystiana Majera, z chorobą wystąpił Daniel Ziomek, a w ostatnich minutach po kontuzji pachwiny pojawił się Grzegorz Bednarczyk. - Za dzisiejszy występ chciałbym pochwalić cały zespół. Nikogo nie będę specjalnie wyróżniać. Wyrywkowo wspomnę tylko, że kapitalną partię rozegrał Kaziu Hamowski, który rozkręca się z meczu na mecz, a po przesunięciu do środka pomocy daje zespołowi jeszcze więcej. Na rasowego obrońcę wyrasta Paweł Walczak, bardzo dobry mecz zagrał też Klim Khodzamkulov. Nie strzelił gola, ale stoczył prawdziwą bitwę z obrońcami Piasta, absorbował ich niesamowicie, wygrał wiele pojedynków główkowych, przetrzymywał piłkę dając czas kolegom na przesuwanie się w liniach ofensywnych, jednym słowem wykonał kawał dobrej roboty - relacjonuje Artur Milewski.

PIAST ŻMIGRÓD - KARKONOSZE JG 1-3 (0-2)

Bramki: 0-1 Kowalski 9', 0-2 Malarowski 22', 0-3 Kowalski 57', 1-3 Piotrowski 84'.
Żółte kartki: Piotrowski, Niedbała, Bergier oraz Walczak, Bednarczyk.
Sędziował: Sebastian Kwaśny jako główny oraz Piotr Łabędzki i Mateusz Lombardo.
Widzów: 700.

PIAST: Kobylski - Brumirski, Zalewski, Piotrowski, Kłos, Zagórski (46' Wójcik), Niedbała (68' Chodkiewicz), Pilarski, Monasterski, Bergier, Abramowicz (60' Kaźmierczak).
KSK: Dubiel - Wawrzyniak, Walczak, Ziomek, Jurkowski, Malarowski, Hamowski, Krakówka, Gałuszka (87' Szramowiat), Khodzamkulov (90'+2' Nicpoń), Kowalski (82' Bednarczyk).

Piotr Kuban