Wypowiedzi trenerów i zawodniczek po meczu KPR - Olimpia Beskid
Spore emocje były udziałem kibiców, zawodniczek i trenerów w sobotni wieczór w hali przy ulicy Złotniczej, gdzie KPR zremisował na inaugurację PGNiG Super Ligi z Olimpią Beskidem Nowy Sącz 28-28. Na gorąco zapytaliśmy o wrażenia z tego pojedynku szkoleniowców oraz szczypiornistki obu klubów.
Małgorzata Jędrzejczak (trener KPR-u Jelenia Góra): - Moja drużyna popełniła dzisiaj wiele błędów, zawiodły zawodniczki na które postawiłam. Będziemy poprawiać te mankamenty na treningach. Nigdy nie wypowiadam się na temat pracy sędziów, jednak dzisiaj nie mogę przejść nad tym co pokazali do porządku dziennego, gdyż uważam, że para sędziowska nas skrzywdziła. Nie zauważyli, że moje zawodniczki były obijane, uderzane po twarzy, doprowadzili do bardzo ostrej gry. Tak nie powinna wyglądać piłka ręczna. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo zasłużyłyśmy na zwycięstwo.
Zdzisław Wąs (trener Olimpii Beskidu Nowy Sącz): - Kluczem do sukcesu było wyłączenie Aśki Zagłogi z gry. Podjęliśmy decyzję, że kiedy grała ona na lewej stronie, trzeba było wyłączyć lewe rozegranie, aby odciąć lewe skrzydło od podań, bo z tamtej strony padała największa ilość bramek. Później jak Aśka weszła na środek, wiadomym było, że ciężar gry weźmie na siebie Gosia Buklarewicz, a wtedy wszystko już było przewidywalne, bo znam ten zespół z autopsji. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z wyniku, zapunktować na tak trudnym terenie jak Jelenia Góra to znakomity start do sezonu. Trzeba oddać moim dziewczynom szacunek i gratuluję im tego wyniku.
Lucyna Zygmunt (II trener Olimpii Beskidu Nowy Sącz): - Jesteśmy bardzo zadowoleni z serca do gry i zaangażowania jakie pokazał na parkiecie nasz zespół. Mecz mógł się podobać kibicom, myślę, że właśnie takie spotkania powinny być wybierane do transmisji telewizyjnych. Dziewczyny grając praktycznie gołą siódemką, pokazały, że stać je na bardzo dobre mecze i w takich kategoriach właśnie odbieramy dzisiejszy występ.
Martyna Rupp (zawodniczka KPR-u Jelenia Góra): - Na pewno spodziewałam się lepszego wyniku, w sumie w końcówce Beskid prowadził już dwiema bramkami, więc i z tego jednego punktu trzeba się cieszyć. Wiem, że nie powinno się zwalać winy za porażkę na sędziów, ale dzisiaj panowie z gwizdkami pokazali swoją "klasę" rewelacyjnie. Popełnili masę błędów, co na pewno wpłynęło na wynik meczu. Na pewno nie zlekceważyłyśmy rywala, przeciwnie chyba nawet za bardzo nabuzowałyśmy się na ten inauguracyjny pojedynek. Bardzo dobrze czuję się w zespole, atmosfera jest rewelacyjna. Mam nadzieję, że ten mecz zmobilizuje nas do jeszcze większej pracy i wysiłku, co da pożądany efekt w kolejnych spotkaniach.
Emilia Galińska (zawodniczka KPR-u Jelenia Góra): - Wynik absolutnie nas nie zadowalający. Zagrałyśmy źle w obronie, do tego marnowałyśmy masę sytuacji stuprocentowych do zdobycia gola, stąd taki rezultat. Początek meczu był po naszej myśli, szybko strzeliłyśmy trzy gole, niestety wraz upływem czasu traciłyśmy pomysł na rozerwanie ich obrony. Czu czuję się już pełnoprawną zawodniczką podstawowego składu? Czasem już tak, a czasem jednak nie, dzisiejszy mecz był przykładam, że nie umiem się jeszcze zachować w takich sytuacjach, by pociągnąć zespół w istotnych momentach. Na razie do miana zawodniczki podstawowego składu chyba mi czegoś brakuje, będę pracować na treningach, aby jak najszybciej nią zostać.
Paulina Kozieł (zawodniczka Olimpii Beskidu Nowy Sącz): - Czy cieszymy się z jednego punktu? Na pewno bardziej cieszyłybyśmy się gdyby były dwa. Nie było momentu w tym spotkaniu, w którym nie wierzyłybyśmy, że możemy dogonić rywalki. Przyjechałyśmy do Jeleniej Góry z nastawieniem walki o pełną pulę, wracamy do Nowego Sącza z jednym oczkiem, dobre i to. Jesteśmy beniaminkiem, naszym głównym celem jest utrzymanie, ale będziemy robić wszystko by znaleźć się w pierwszej ósemce.
Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży