K. Hamowski: - Upór trenera Milewskiego sprawił, że gram w Karkonoszach

Sporym zaskoczeniem dla obserwatorów lokalnej sceny piłkarskiej był transfer last minute Karkonoszy Jelenia Góra, które pozyskały w ostatnim dniu okienka transferowego Kazimierza Hamowskiego. Przejście byłego gracza Lotnika Jeżów Sudecki wywołało wiele - czasem niezdrowych - emocji wśród miejscowych kibiców, którzy zarzucali mu głównie to, że ich zdaniem już miesiąc temu odchodząc z Jeżowa Sudeckiego planował grę w Karkonoszach. Czy tak było? Zapytaliśmy głównego zainteresowanego: - To, że obecnie jestem w Karkonoszach jest tylko i wyłącznie zasługą trenera Artura Milewskiego, który skontaktował się ze mną już na drugi dzień po tym jak na JG24 ukazała się informacja, że zrezygnowałem z gry i prowadzenia Lotnika Jeżów Sudecki. Byłem tym zaskoczony, oczywiście to miłe, że zainteresował się moją osobą, ale mu odmówiłem. Trener nie odpuszczał, były kolejne telefony, zacząłem o tym myśleć, dużo rozmawiałem z rodziną. Doszliśmy do wniosku, że jest to ostatni dzwonek by spróbować gry w IV lidze. Lata lecą, za kilka mógłbym być zawiedziony z nie wykorzystania szansy jaka się pojawiła po propozycji Karkonoszy. Przyjąłem ją i już po pierwszym spotkaniu mówię z pełną odpowiedzialnością, że nie żałuję swojej decyzji.
Co jakiś czas w komentarzach pojawiają się też informacje o tym, że Kaziu jest wychowankiem Karkonoszy i grał klubie ze Złotniczej w grupach młodzieżowych. Postanowiliśmy wyjaśnić i ten temat. - Nie, jestem wychowankiem drużyny z Czarnego. Kilkanaście lat temu uczestniczyłem w okresie przygotowawczym zespołu trenera Grzegorza Królikowskiego. Blisko trzy miesiące trenowałem w grupie m.in. z Dawidem Badeckim i Michałem Gołębiem, niestety kluby się ostatecznie nie porozumiały i nie dane mi było do nich dołączyć. To był jedyny mój związek z Karkonoszami do strony sportowej - informuje K. Hamowski.

Piotr Kuban