Karkonosze uległy Orkanowi
Najlepszy mecz w tym sezonie rozegrali dzisiaj w Szczedrzykowicach z Orkanem piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra, kuriozalnie, zeszli z boiska pokonani. Bohaterem spotkania był Łukasz Filipiak, który zdobył dwa gole, pierwszego 15 sekund po rozpoczęciu spotkania, drugiego 5 sekund przed jego zakończeniem...
Akcja na 1-0 była zaskakująca chyba nie tylko dla graczy Karkonoszy ale i rywali. Piłkarze Orkana po opuszczeniu środka boiska wymienili kilka podań, a im bliżej było pola karnego jeleniogórzan, tym bardziej poczynania ich cechowała przypadkowość. Ostatecznie piłkę w pole karne jeleniogórzan posłał Marcin Kaczmarek, tam nogę wystawił Filipiak i ku osłupieniu obrońców i bramkarza Karkonoszy piłka przy krótkim słupku wtoczyła się do siatki.
Stracony gol absolutnie nie podłamał biało - niebieskich, przeciwnie podopieczni trenera Artura Milewskiego ruszyli na przeciwnika z postanowieniem szybkiego odrobienia strat. Już w 2-ej minucie niecelny strzał oddał Majer, w 7-ej powinno być 1-1, ale uderzenie z 10 metrów Daniela Ziomka poszybowało minimalnie nad spojeniem słupka z poprzeczką, do celu nie mógł trafić też minutę później Mirosław Gałuszka. W 11-ej minucie cała ławka rezerwowych Karkonoszy podskoczyła gdy Mariusz Malarowski wyłożył piłkę jak na tacy Pawłowi Walczakowi, niestety jeleniogórzanin źle trafił piłkę i choć stał kilka metrów od bramki rywali nie zdołał w nią trafić. Przy kolejnej próbie popularny Walec oddał już soczyste uderzenie, jednak Bartosz Lisowski był na posterunku.
W 23-ej minucie wydawało się, że musi paść gol dla Karkonoszy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Kazimierz Hamowski, piłka trafiła w poprzeczkę i spadła wprost pod nogi Klima Khodzamkulova, ten stojąc dwa metry przed bramką nie potrafił jej wtoczyć do bramki i ostatecznie golkiper ofiarną interwencją uratował swój zespół od utraty gola. - Nie ma dla mnie usprawiedliwienia, musiałem zamienić tę okazję na gola - słusznie zauważył Rosjanin. W zbliżonej sytuacji znalazł się też minutę przed przerwą Maciej Jurkowski, niestety i jemu zabrakło zimnej krwi.
Początek II połowy nie był już tak zdominowany przez gości jak pierwsze 45 minut. Mimo to jeleniogórzanie nadal nadawali ton boiskowym wydarzeniom. W 55-ej minucie na rajd od połowy boiska zdecydował się Malarowski. Pomocnik Karkonoszy zostawił w tyle kilku rywali, wpadł w pole karne gospodarzy, gdzie wypatrzył Krystiana Majera, ten dopełnił formalności i było 1-1. Po czterech minutach wychowankowie Stelli Lubomierz znów mogli zaznaczyć swoją obecność golem. Z rzutu rożnego dośrodkował Malar, a Majer minimalnie chybił po uderzeni piłki głową. W 61-ej role się zamieniły i po prostopadłym podaniu od kolegi Malarowski był na czystej pozycji, niestety fatalnie spudłował z 12 metrów. Co jakiś czas w ofensywie dawali też znać o sobie szczedrzykowiczanie, czego efektem były groźne uderzenia z dystansu Kaczmarka, jednak zespół trenera Roberta Malawskiego głównie skupiony był na pilnowaniu swoich tyłów.
W 67-ej minucie za Majera na placu gry pojawił się Łukasz Kowalski. Już po 4-minutowym pobycie Kowal mógł wyprowadzić biało - niebieskich na 2-1, ale pomylił się i piłka przeszła tuż nad poprzeczką. Zrehabilitował się w 82-ej minucie, gdy po zderzeniu Marcina Krupy z Lisowskim dopadł do bezpańskiej piłki i spokojnie umieścił ją w pustej bramce gospodarzy. Prowadzenie na które zawzięcie przez ponad 80 minut pracowali goście stało się faktem, zapewne nikt w ich szeregach nie myślał, że za chwilę marzenia o wygranej rozsypią się jak domek z kart...
W 85-ej minucie legnicki sędzia Marcin Frączek nie zareagował na faul jednego z miejscowych graczy na Kowalskim. Przewinienie wydawało się ewidentne, co sprawiło, że połowa zawodników z Jeleniej Góry, zamiast skupić się na poczynaniach graczy Orkana czekała w nieskończoność na gwizdek arbitra. Wykorzystali to miejscowi, szybko przedostali się pod pole karne przyjezdnych. Wrzuconą piłkę głową podbił jeden z obrońców, ta ostatecznie trafiła do Kaczmarka, a ten soczystym wolejem zmusił do kapitulacji Borowskiego. Jeleniogórzanie nie chcieli zadowolić się jednym punktem, wszystko postawili na jedną kartę i rzucili się do ataku. Zapłacili za to wysoką cenę, gdyż w trzeciej minucie doliczonego czasu gry piłkę za linią środkową stracił Tomasz Krakówka. Akcja szybko przeniosła się przed pole karne Karkonoszy, tam rywala nieprzepisowo powstrzymał Hamowski. Rzut wolny perfekcyjnie wykonał Filipiak i pierwsza porażka naszych piłkarzy w sezonie 2012/2013 stała się faktem. Sędzia nie pozwolił już nawet na wznowienie gry od środka boiska.
ORKAN SZCZEDRZYKOWICE - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 3-2 (1-0)
Bramki: 1-0 Filipiak 1', 1-1 Majer 55', 1-2 Kowalski 82', 2-2 Kaczmarek 85', 3-2 Filipiak 90'+3'.
Żółte kartki: Kowalski, Gałuszka, Hamowski.
Sędziowali: Marcin Frączek jako główny oraz Marek Dłubała i Łukasz Sobiło.
Widzów: 200.
ORKAN: Lisowski - Zieliński (75' Pawlukiewicz), Dutkiewicz, Niewiadomski, Majka, Pytlarz (67' Kruk), Kwaśniewski, Szpyrka, Kaczmarek, Filipiak, Malawski.
KARKONOSZE: Borowski - Hamowski, Wawrzyniak, Jurkowski, Ziomek, Walczak, Majer (67' Kowalski), Malarowski, Gałuszka, Krakówka, Khodzamkulov (58' Krupa).
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży