Trenerzy i piłkarze o IV-ligowych derbach powiatu
IV-ligowe derby powiatu już za nami. Spotkanie nie było wielkim widowiskiem, ale spodziewanych emocji dostarczyło. Jak je widzieli główni aktorzy i animatorzy, zapytaliśmy część osób na gorąco, a kilka już na spokojnie dzień po meczu.
Tomasz Dudziak (menadżer Olimpii Kowary): - Oczywiście jestem bardzo zawiedziony wynikiem. Przez większość czasu gry prezentowaliśmy się lepiej od Karkonoszy, jednak za wrażenie artystyczne punktów nikt nie daje. Chcieliśmy wygrać ten mecz, jednak rywal dobrze się bronił. Stara piłkarska prawda mówi, jak nie możesz wygrać to zremisuj. Nam nawet tego nie udało się dokonać przez nonszalancję i brak koncentracji w obronie. Zgubiła nas chyba pewność siebie, wydawało się, że Karkonosze nic nam już nie zrobią. Grali w osłabieniu, nie mieli pomysłu na stworzenie zagrożenia pod bramką Janka Szaciłły. Nie mam pretensji do Roberta Rodziewicza o błąd po którym Klim zdobył gola, sam wystarczająco jest zdruzgotany tym co się wydarzyło przy Lubańskiej. Wolę skupić się na pozytywach. Podobała mi się gra w destrukcji Marcina Zagrodnika, moim zdaniem najlepszego zawodnika spotkania. Nieźle w ofensywie spisywał się też Maciej Liszka. Cieszę się, że potrafimy grać techniczną i otwartą piłkę. To młody zespół, który dopiero jest w budowie. Wierzę, że z każdym mecze będzie rosnąć jego siła, a za nabytym boiskowym cwaniactwem i doświadczeniem przyjdą dobre wyniki. Na razie gratuluję Karkonoszom, co będzie w listopadzie jak dojdzie do rewanżu, zobaczymy...
Marek Siatrak (trener Olimpii Kowary): - Błąd w obronie w połączeniu z akcją życia strzelca jedynego gola kosztował nas remis w tym spotkaniu. Starliśmy się grać otwarty futbol, chcieliśmy wygrać zarówno ja jak i zawodnicy. Nie udzieliła mi się przedmeczowa atmosfera, do meczu podszedłem z dystansem, podobnie jest z jego wynikiem. Presja derbów chyba za bardzo udzieliła się chłopakom, niektórzy byli nastawieni tak jakby po tym pojedynku świat się kończył. Starałem się w szatni przekonać ich, że tak nie jest. Przed nami cały sezon, trzeba się szybko pozbierać i już w Bogatyni wyjść w pełni skoncentrowanym na walkę o pierwsze ligowe punkty. Mamy młody zespół, który potrzebuje pracy, spokoju i czasu, by wszystkie tryby zaskoczyły.
Artur Milewsk (trener Karkonoszy Jelenia Góra): - Zwycięstwo rodziło się w bólach. Olimpia okazała się bardzo wymagającym rywalem. Goście posiadali przewagę optyczną, jednak jak i my nie potrafili stworzyć sobie zbyt wielu okazji do zdobycia gola. Miałem już wypisaną kartkę ze zmianą Mirka Gałuszki, niestety nie zdążyłem jej wręczyć asystentowi sędziego, mogłem ją tylko podrzeć. Nawet grając w osłabieniu chciałem wygrać ten mecz, o czym przekonuje nasze ustawienie - 2 napastników, 3 pomocników. Zmiany jakich dokonywałem też były z nastawieniem na wzmocnienie ofensywy. Cieszę się, że gola zdobył Klim. Już przed tym meczem rozważałem, czy nie dać mu szansy od pierwszej minuty. Kto wie czy nie dostanie jej w kolejnych spotkaniach. Jeśli chodzi o pozostałych zawodników to dobrze spisał się Daniel Ziomek, nie dając złapać oddechu Sebastianowi Szujewskiemu. Nie zgodzę się z opinią, że zawiódł Mariusz Malarowski, bardzo absorbował obrońców Olimpii, tym samym dając szansę na rozwinięcie skrzydeł kolegom z drużyny.
Maciej Jurkowski (zawodnik Karkonoszy Jelenia Góra): - Bardzo trudny i zacięty mecz. Można powiedzieć, że wyrównany, ale piłkarsko lepiej chyba prezentowała się Olimpia. My byliśmy nastawieni głównie na kontry, jedna z nich po błędzie kowarskiego obrońcy nam się udała, co dało nam skromne zwycięstwo. Bardzo się z tego cieszymy, tym bardziej, że była to inauguracja i derby, w związku z czym atmosfera już przed spotkaniem była mocno podgrzana. Dawno nie graliśmy też dla tak licznej publiczności, zwłaszcza tu na Lubańskiej, gdzie nie ma atmosfery do rozgrywania spotkań.
Marcin Bednarczyk (zawodnik Karkonoszy Jelenia Góra): - Raduję się z wygranej z naszej gry już niekoniecznie. Bardzo wyrównane spotkanie, rywal wymagający. Kowarzanie mogą się czuć zawiedzeni, chyba remis byłby sprawiedliwszym rezultatem. Taki jest futbol, liczy się to co w sieci, a nie kto ile podań wymieni w trakcie 90 minut.
Maciej Liszka (zawodnik Olimpii Kowary): - My graliśmy oni wygrali, tak to chyba wyglądało. Mieli jedną sytuację, którą wykorzystali. Zarówno okoliczności jej powstania jak i sam strzał to dla mnie czysty przypadek. Nie mieliśmy chyba dzisiaj lidera, który pociągnąłby nas na boisku. Myślę, że wszystko idzie ku dobremu i będziemy się rozkręcać z meczu na mecz. Wierzę w naszą wygraną w Bogatyni. Ile będzie? 3-0 dla Olimpii!
Klim Khodzamkulov (zawodnik Karkonoszy Jelenia Góra): - Nie czuję się bohaterem, wygrywa cały zespół, ale oczywiście jestem bardzo zadowolony, że zdobyłem gola. Liczą się trzy punkty dla drużyny, tym bardziej, że to inauguracja, a ja uważam, że jak zaczniesz tak skończysz. Nie wierzę w takie sprawy jak szczęście czy dar losu, strzelasz, wygrywasz, zasłużyłeś na zwycięstwo takie mam zdanie. Olimpia stworzyła tylko jedną akcję godną uwagi, strzał Mateusza Zatylnego w I połowie. Nie występowałem jeszcze w Karkonoszach przed tak liczną publicznością, chyba w ogóle nie dane mi było grać w takim meczu w żadnym klubie. Nie zwracałem na to jednak uwagi, bo byłem w stu procentach skupiony na tym co działo się na murawie.
Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży