Karkonosze rozgromiły mirskiego Włókniarza

Zaskakująco łatwe i wysokie zwycięstwo odnieśli dzisiaj piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra w konfrontacji z Włókniarzem Mirsk. IV-ligowcy wygrali 5-0, a gdyby wynik był dwucyfrowy przeciwnik nie mógłby mieć pretensji do losu.
Od pierwszych minut zaznaczyła się wyraźna przewaga ekipy Artura Milewskiego. Jeleniogórzanie z łatwością dochodzili do pozycji strzeleckich i co rusz najlepszy w zespole gości Rafał Fościak miał pełne ręce roboty. Czyste konto udało mu się zachować tylko przez kwadrans. W 15-ej minucie akcję skrzydłem przeprowadził Krystian Majer, będąc już w polu karnym precyzyjnie dograł piłkę do Macieja Jurkowskiego, a ten dopełnił formalności. Choć to tylko sparing radość z gola była spora, piłkarze wyrazili ją w formie kołyski dla syna Michała Dubiela, który przyszedł na świat kilka godzin wcześniej.
W 20-ej minucie faulowany przed polem karnym gości był Mirosław Gałuszka. Rzut wolny na gola uderzeniem po ziemi zamienił Łukasz Kowalski. Po pięciu minutach gola kontaktowego mogli zdobyć mirszczanie. Znakomicie pozycję do strzału wypracował sobie Jacek Jasiński, wolej też bez zarzutu, jednak na posterunku był Damian Borowski znakomitą paradą wybijając piłkę na rzut rożny. Brawa dla obu graczy. Minutę później powinien paść trzeci gol dla biało - niebieskich, tym razem Fościak wygrał pojedynek sam na sam z Gałuszką.
Trzeci gol dla Karkonoszy padł tuż po rozpoczęciu II połowy. Piłkę Kowalskiemu jak na tacy wyłożył Paweł Walczak i Łukasz mógł cieszyć się z drugiego gola. Przewaga gospodarzy nie była już tak duża jak do przerwy, co nie zmienia faktu, iż nadal warunki na murawie dyktowali IV-ligowcy. Efektem ich dobrej gry była akcja z 67-ej minuty, gdy Marek Nicpoń dograł futbolówkę do Mriusza Malarowskiego, a ten nie dał szans Fościakowi na obronę.
Mając cztery gole przewagi jeleniogórzanie trochę odpuścili i mogli za to zostać ukarani. Włókniarz miał co najmniej dwie okazje do zdobycia bramki, najpierw w słupek trafił Bartłomiej Faściszewski, a w kolejnej sytuacji piłka po strzale Jarosława Wichowskiego wylądowała na bocznej siatce bramki Karkonoszy.
W końcówce meczu na boisku pojawił się Klim Khodzamkulov. Rosjanin pokazał się z dobrej strony i w 83-ej minucie skorzystał z podania Malarowskiego i strzałem w długi róg pokonał bramkarza rywali. Jak się okazało był to ostatni gol tego dnia przy Lubańskiej, choć chwilę później Klim nieźle główkował, jednak piłka przeszła nad poprzeczką.

KSK: Borowski - Walczak, Ziomek, Wawrzyniak, Jurkowski, Bednarczyk, Gałuszka, Kowalski, Majer, Malarowski, Szramowiat. Rezerwowi: Wajda, Nicpoń, Nogaś, Khodzamkulov.
WŁÓKNIARZ: Fościak - Krawczyk, P. Niemienionek, P. Grygiel, Szurmiej, Chlabicz, W. Jasiński, J. Jasiński, Faściszewski, Patynko, Wichowski. Rezerwowi: Maćkowski, Kieryluk, Jaworski.

Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban