Czesiu chce do Sudetów, Sudety nie chcą Czesia...

Bez klubu na nowy sezon pozostaje Jakub Czech, koszykarz doskonale znany z występów w Sudetach Jelenia Góra. W rozgrywkach 2011/2012 popularny Czesiu bronił barw Open Florentyny Pleszew. Po znakomitym sezonie zasadniczym zakończonym kompletem zwycięstw, pleszewianie po raz kolejny przegrali baraże o I ligę, tym razem z AZS-em Poznań i zważywszy na ambicje klubu można powiedzieć, że sezon zakończył się fiaskiem. Brak wyniku oraz kłopoty finansowe związane z wycofaniem się sponsorów sprawiły, iż najprawdopodobniej lada dzień Open wycofa zespół z II ligi, co sprawia, że nie przedłuży umów z koszykarzami.
Na rozwój wypadków w Pleszewie nie czekał Rafał Niesobski, który wczoraj podpisał kontrakt z Sudetami. Jak się okazuje tą samą drogą chciałby podążyć Jakub, jednak jego powrót do jeleniogórskiego klubu wydaje się mało prawdopodobny, gdyż nie ma chęci na ponowną współpracę ze strony przedstawicieli zarządu i trenera.
Jak mówi Robert Czepielewski, wiceprezes Sudetów, punktem wyjścia są finanse, a właściwie ich brak. - Budżet mamy policzony do tego stopnia, że nie jesteśmy w stanie z niego wyciągnąć nawet dodatkowej złotówki. Do tego zatrudniliśmy już dwóch zawodników podkoszowych - Jarosława Wilusza i Pawła Minciela, gdyby Kuba wcześniej wyraził chęć gry przy Sudeckiej zapewne jego kandydatura byłaby brana pod uwagę, on jednak obcesowo dał nam do zrozumienia, że nie jest zainteresowany Sudetami i nadal chce grać w Pleszewie. Teraz reaguje na zasadzie tonący chwyta się brzytwy, my jednak nie będziemy zmieniać kierunku budowania zespołu na jego zawołanie - dodaje wiceprezes.
Argument wymagań finansowych nie do końca przekonuje koszykarza, który twierdzi, że nikt w klubie nawet nie zapytał go za ile mógłby zagrać w jeleniogórskim zespole, a z tego co mówi jest gotów przystać na bardzo preferencyjne warunki. Nie zaprzecza też, że początkowo był zainteresowany przedłużeniem umowy z Openem. - To chyba normalne, że każdy zawodnik chciałby dla siebie jak najlepszą ofertę. Nikt nie będzie grać w koszykówkę wiecznie, a czas płynie nieubłaganie - zauważa koszykarz.
Bez entuzjazmu do tematu powrotu Czecha do Jeleniej Góry podchodzi trener Artur Czekański. On również powołuje się na brak możliwości ekonomicznych klubu na jego zatrudnienie oraz dodaje: - Postanowiliśmy, że drużyna będzie oparta na chłopakach stąd. Zależy nam na promowaniu jeleniogórzan i rozwoju naszej młodzieży, dlatego w chwili obecnej nie widzę miejsca dla Kuby w zespole.
- Zupełnie niezrozumiała jest dla mnie opinia trenera - ripostuje koszykarz dodając przy tym - niedawno kupiliśmy z dziewczyną mieszkanie w Jeleniej Górze, tutaj właśnie planujemy swoją przyszłość. Przez lata byłem związany z Sudetami i czuję się częścią tego klubu. Bardzo boli mnie stwierdzenie, że nie jestem graczem "stąd".
Na temat zawirowań transferowych kolegi niechętnie wypowiada się Rafał Niesobski: - Nie mnie oceniać i komentować relacje na linii Sudety - Kuba. Szkoda, że nie będziemy grać razem, spędziliśmy na parkiecie wiele sezonów. Wspólny pobyt w Pleszewie to w zasadzie tylko epizod, łączą nas o wiele ważniejsze przeżycia jak choćby dwa awanse do I ligi z Sudetami.
Mimo wszystko popularny Czesiu wierzy jeszcze, że uda mu się porozumieć z przedstawicielami Sudetów. - Bardzo chciałbym znów grać dla jeleniogórskiej publiczności, nie mogę jednak siedzieć z założonymi rękami, bo czasu na zalezienie klubu jest coraz mniej. Mój agent odkurzył kilka kontaktów, będziemy prowadzić rozmowy, co nie zmienia faktu, iż dla mnie jest priorytetem by ponownie zagrać w Sudetach - zdradza koszykarz.

Piotr Kuban