Bielawianka rozgromiła kowarską Olimpię
Surową lekcję futbolu otrzymali w Bielawie piłkarze kowarskiej Olimpii. III-ligowa Bielawianka rozgromiła beniaminka IV ligi dolnośląskiej 5-0, będąc zespołem zdecydowanie lepszym, dużo grającym piłką, często na jeden kontakt.
Przewaga miejscowych zaznaczyła się od początku spotkania, jednak przez pierwsze 10 minut podopieczni trenera Leszka Dulata nie potrafili stworzyć sytuacji bramkowej. Bliżej osiągnięcia celu była Olimpia, jednak uderzenie Kamila Niedźwiedzia zza linii pola karnego łatwo złapał bramkarz miejscowych. Dwie minuty później Matuesz Zatylny dośrodkował w pole bramkowe, tam wślizgiem próbował wepchnąć piłkę do bramki Robert Rodziewicz, jednak robił to bezskutecznie. Wraz z upływem czasu dominacja bielawian rosła, pojawiły się też okazje do zdobycia gola. W 28-ej minucie Tomasz Boczkowski uderzał pod poprzeczkę, ale Jan Szaciłło nie dał się zaskoczyć. Nie minęły dwie minuty, a bliski pokonania bramkarza Olimpii był Marek Rurarz, znów górą golkiper z Kowar.
Gdy wydawało się, że kowarzanie dowiozą bezbramkowy remis do przerwy, gospodarze przeprowadzili zabójczą kontrę. Z boku pola karnego dośrodkował Tomasz Zieliński, a piłka trafiła do pozostawionego bez opieki na linii 16 metrów Pawła Ochoty, który nie dał szans bramkarzowi gości na obronę swojego uderzenia. Minutę później było już 2-0, tym razem w pole karne wpadł Boczkowski, Szaciłło niepotrzebnie opuścił bramkę i doświadczony zawodnik bez problemu go przelobował. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
II połowa to popis miejscowych, którzy kilka razy pokazali jak wzorowo rozegrać kontrę. W 48-ej minucie do siatki kowarzan powinien już trafić Janusz Kaczmarek, ale posłał piłkę obok słupka. Trzy minuty później niezłą akcję skrzydłem przeprowadził Sebastian Szujewski, niestety zakończyło ją nienajlepsze dośrodkowanie. To koniec końców trafiło do Zatylnego, ten jednak nie trafił w bramkę. W 53-ej minucie Olimpia miała najlepszą okazję do zdobycia gola kontaktowego. Na przedpolu bramki Bielawianki Damian Kwak zgrał głową piłkę do Konrada Domina, ale Paweł Skwierczyński wyszedł z opresji obronną ręką.
Po upływie kwadransa II części meczu znakomite prostopadłe podanie od Tomasza Zielińskiego otrzymał Rurarz, który w sytuacji jeden na jednego bez problemu pokonał Szaciłłę. Po czterech minutach było już 4-0, tym razem bielawianie rozklepali obronę gości i do pustej bramki posłał piłkę Kaczmarek. Wynik w 77-ej minucie ustalił Patryk Skiert, a asystę przy tym golu zaliczył Tomasz Zieliński.
Podsumowując mecz dodajmy, iż po raz pierwszy w barwach Olimpii wystąpił Mateusz Zatylny, pozyskany z Czarnych Lwówek Śląski ofensywny pomocnik. Jak mówił po ostatnim gwizdku sędziego Marek Siatrak, nowy gracz zrobił na nim korzystne wrażenie, zaprezentował się na boisku nawet lepiej niż się spodziewał. Nieźle prezentował się też Niedźwiedź, młody napastnik, który spędził poprzedni sezon w Bielawiance. Na tle byłych kolegów chciał się pokazać z jak najlepszej strony, jednak z reguły był osamotniony w swoich poczynaniach w okolicach pola karnego rywali. Ciekawostką jest, iż chęć występu w barwach bielawskiej drużyny w tym spotkaniu zgłaszali dwaj zawodnicy Karkonoszy Jelenia Góra - Julian Rudnicki i Tomasz Krakówka, jednak Leszek Dulat nie był zainteresowany ich udziałem.
Wysoka porażka z mocnym rywalem wpłynęła na zmianę przedsezonowych deklaracji Tomasza Dudziaka. Jak mówi menadżer Olimpii, weryfikacja celów jest nieuchronna, gdyż jego zespół czeka bardzo trudny sezon w IV lidze i na chwilę obecną priorytetem nr 1 będzie utrzymanie się w tym gronie.
OLIMPIA: Szaciłło - Szeliga, Ciesielski, Milczarek, Rodziewicz, Kraiński, Zatylny, Szujewski, Szaraniec, Zagrodnik, Niedźwiedź. Rezerwowi: Kwak, Kopka, Dregan, Domin.
Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży