Wojna domowa w Gryfie?

Piłkarze Gryfa Gryfów Śl. po spadku z rozgrywek jeleniogórskiej okręgówki mieli walczyć o szybką ucieczkę z A klasy. W to wierzyli kibice zespołu z Gryfowa Śl. Tymczasem skończyło się na czwartym miejscu i stracie 13 pkt. do lidera – Bazaltu Sulików. Szkoleniowiec drużyny Krzysztof Złocik twierdzi, że wiele winy za taki stan rzeczy leży po stronie zarządu klubu z Gryfowa Śl., który miał robić wszystko by pierwszemu zespołowi utrudniać życie.

– Co w naszym klubie jest w modzie wiosną wielu zawodników wyjechało do pracy za granicę. W związku z tym często miałem kłopoty ze skompletowaniem jedenastki. Mimo tego otrzymałem zakaz posiłkowania się zawodnikami z zespołu juniorów, bo tak zdecydował zarząd – powiedział trener, a w przeszłości prezes Gryfa Krzysztof Złocik. – Pod koniec sezonu na zajęciach miałem poważny kłopot z frekwencją. Zdarzało się, że na treningi przychodziło tylko po dwóch zawodników. Nie jest tajemnicą, że przy takiej frekwencji o realizacji nakreślonego przed treningu planu nie może być mowy. Działacze twierdzą jednak, że wszystko co złe to wyłącznie moja wina – podkreślił trener Gryfa.

– Zarząd cały czas rzucał mi kłody pod nogi. Czuję się oszukany. W przeciwieństwie do trenera juniorów za ostatni miesiąc nie otrzymałem wynagrodzenia za swoją pracę. Klubowy księgowy od prezesa Jacka Lewandowskiego i wiceprezesa Waldemara Rejmana otrzymał zakaz rozliczenia się ze mną. Mam podpisane przez zawodników oświadczenie, że treningi odbywały się zgodnie z nakreślonym harmonogramem – dodał Krzysztof Złocik, który wraz z Krzysztofem Marcem, Ryszardem Serdecznym, Arkadiusz Rewers i Tomaszem Traube przyszły sezon najprawdopodobniej spędzi w Kwisie Świeradów Zdrój. – Mogłem grać sobie spokojnie w Czarnych Lwówek Śląski. Tymczasem wróciłem, gdyż bardzo chciałem pomóc. Grałem z kontuzją aby godnie reprezentować barwy Gryfa. Narażałem zdrowie, a działacze w taki sposób mi się za to odwdzięczają – zakończył Krzysztof Złocik.

(GB)