Sokół odprawił z kwitkiem zawidowskiego Piasta

- Jedziemy do Wielkiej Lipy na wycieczkę - zaznaczył przed meczem trener Piasta Rafał Wichowski. Szkoleniowcowi gości, mimo że Piast zapewnił sobie utrzymanie w poprzedniej kolejce nie było do śmiechu. Nie mógł on bowiem skorzystać z wielu nominalnych piłkarzy, m.in. bramkostrzelnych Tomasza Grabowskiego i Dawida Kotelnickiego. Osłabienia w niczym nie umniejszają sukcesu piłkarzy Sokoła. - Mieliśmy troszeczkę wyższe apetyty niż piąte miejsce. Z drugiej strony były one chyba na wyrost i uważam, że ten wynik na koniec historycznego dla nas sezonu w czwartej lidze jest świetny - powiedział trener zespołu z Wielkiej Lipy Zygmunt Peterek. Wynik meczu w 44. min po zagraniu Monasterskiego otworzył Pruchnicki. Chwilę po przerwie po dośrodkowaniu Wielgusa z rzutu rożnego rezultat podwyższył Pyzłowski. Ostatnie trafienie kwadrans przed końcem po indywidualnej akcji zanotował Szurek. - Mimo wielu osłabień staraliśmy się walczyć. Mimo kilku okazji nie udało nam się jednak strzelić choćby honorowego gola - powiedział trener Piasta Rafał Wichowski.

SOKÓŁ WIELKA LIPA - PIAST ZAWIDÓW 3:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Pruchnicki (44), 2:0 Pyzłowski (49), 3:0 Szurek (75).
Żółta kartka: Tylutki.
Sędziowali: Robert Szymański jako główny oraz Sebastian Kwaśny i Jacek Czubak (Legnica).
Widzów: 150.

SOKÓŁ: Ramiączek - Flisiński, Pruchnicki, Tworek, Chmielewski (78 Kupiec), Monasterski (85 Rajn), Korkosz, Kudyba, Siembab (46 Szurek), Wielgus, Pyzłowski (82 Narkiewicz).
PIAST: M. Gilewski - J. Gilewski, Tylutki, Wichowski, Kozłowski, Ryż, Myczkowski, Grześkiewicz, Michalkiewicz (46 Woźny), Mockało, Baran.

(GB)