Piłkarska padlina na pożegnanie z jeleniogórską publicznością

Garstka widzów na przygnębiającym stadionie przy ulicy Lubańskiej obejrzała mizerne widowisko w wykonaniu piłkarzy Karkonoszy Jelenia Góra i Granicy Bogatynia. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a jego pierwsza połowa zasłużyła również na miano bezstrzałowej, gdyż zawodnicy obu ekip nie potrafili sobie stworzyć żadnej sytuacji bramkowej.
Nieco lepiej było po przerwie, już w 47-ej minucie prowadzenie mogli objąć goście jednak, Krzysztof Czeczot nie wykorzystał dobrego dośrodkowania z rzutu rożnego Marcina Chrzanowskiego i głową skierował piłkę nad poprzeczką. Minutę później Czekański uratował swój zespół od utraty gola parując futbolówkę po uderzeniu z kilku metrów Roberta Piaszczyka. Na kolejne emocje kibice Karkonoszy musieli czekać do 72-ej minuty, gdy piłkę z rzutu wolnego w pole karne rywali wrzucił Łukasz Kowalski, a tam fatalnie spudłował Bartosz Gęca. W 80-ej minucie popularny Kowal sam próbował szczęścia ze stałego fragmentu, jednak piłka po jego strzale pofrunęła obok słupka.
Choć przez większą część spotkania to jeleniogórzanie posiadali przewagę, piłkę meczową i to dwukrotnie mieli bogatynianie, a dokładnie Mokijewski. W 88-ej minucie zawodnik Granicy w polu karnym gospodarzy minął dwóch obrońców Karkonoszy, poczym uderzył w długi róg tuż obok słupka bramki strzeżonej przez Michała Dubiela. W doliczonym czasie gry ten sam gracz z 5-ciu metrów nie potrafił skierować piłki do siatki.
Szkoda, że tak słabym spektaklem biało - niebiescy zakończyli występy w Jeleniej Górze. Chciałoby się napisać u siebie, ale Lubańska dla Karkonoszy nigdy nie będzie u siebie, więc w sumie może należy pogratulować zawodnikom, że grając całą rundę wiosenną na wyjeździe, potrafili bez trudy zapewnić sobie utrzymanie. Niestety, w przyszłym sezonie co najmniej jedną rundę będą grać na obcych boiskach, a patrząc na plac budowy przy Złotniczej, kto wie czy przez cały następny sezon nie będą musieli zapomnieć o atucie własnego boiska.

KARKONOSZE JG - GRANICA BOGATYNIA 0-0

Żółte kartki: Gęca.
Sędziował: Adrian Kotlarz.
Widzów: 30.

KSK: Dubiel - Walczak, Wawrzyniak, Gęca, Ziomek, Bednarczyk, Gałuszka (65' Marek), Krakówka, Malarowski, Krupa (56' Kowalski), Piaszczyk (82' Khodzamkulov).
GRANICA: Czekański - Szywała, Omelański, Tkaczyk, Chrzanowski, Pastuszko, Czeczot (62' Mokijewski), Rachwał, Koryto (72' Marszałek), Gawlik, Pietkiewicz (80' Szydło).

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban