Karkonosze poległy w Zgorzelcu

Pechowej porażki doznali w Zgorzelcu piłkarze jeleniogórskich Karkonoszy. Nasz zespół przegrał z miejscową Nysą 0-1, jedynego gola tracąc w 38-ej minucie, gdy piłka po strzale Grzegorza Rydola odbiła się od Marka Wawrzyniaka i myląc golkipera Karkonoszy wpadła do siatki.
- Byliśmy zdecydowanie lepsi, niestety pogrążyła nas własna nieskuteczność - relacjonuje Łukasz Kowalski. - To my znacznie częściej tworzyliśmy dogodnie okazje, w wielu przypadkach do zdobycia gola zabrakło bardzo niewiele. W poprzeczkę z rzutu wolnego trafił Mariusz Malarowski, w słupek uderzył piłką Krystian Majer, a po akcji Roberta Piaszczyka kto wie, czy bramkarzy Nysy nie wygranął futbolówki już zza linii bramkowej. W 85-ej minucie Majer wychodził sam na sam, ale został brutalnie sfaulowany, za co czerwoną kartkę otrzymał zawodnik Nysy - przybliża środowe wydarzenia popularny "Kowal".
Szkoda straconych punktów, bo wygrana w Zgorzelcu niemal na 100% gwarantowałaby naszym piłkarzom utrzymanie w IV lidze dolnośląskiej. Obecnie jeleniogórzanie mają siedem punktów nad strefą spadkową, a do końca ligi pozostały cztery kolejki. By być spokojnym przynajmniej jeden mecz trzeba jeszcze wygrać, świetna okazja nadarzy się już we wtorek o godzinie 17-ej, gdy na stadion przy Lubańskiej przyjedzie Iskra Kochlice. Termin meczu został przełożony z niedzieli, gdyż tego dnia na obiekcie odbędzie się wystawa psów.

Piotr Kuban