Mysłakowicki Orzeł bliski wywiezienia punktu z Lubawki

Bardzo dobrze prezentują się w tym roku piłkarze Orła Mysłakowice, którzy po dwóch zwycięstwach z rzędu wybrali się do Lubawki na mecz ze swoim imiennikiem. Faworytem byli gospodarze, ale na murawie trwała wyrównana walka. Do przerwy gole nie padły, ciekawie zrobiło się dopiero w II połowie.
Dobrą sytuację na początku tej części gry miał Bryniak, ale zabrakło precyzji. W 60-ej minucie dopięli swego gospodarze, a bohaterem akcji był Adamowicz, który po minięciu Szymańskiego i Sielickiego pokonał Mikulskiego. Radość kibiców z Lubawki trwała tylko dwie minuty, gdyż w polu karnym miejscowych Szuster nieprzepisowo powstrzymał Szczotkę i jedenastkę na gola zamienił Zieliński.
Końcówka meczu to istny rollercoaster, w 83-ej minucie po rzucie wolnym drogę do bramki mysłakowiczan znalazł Musiał. Dwie minuty przed końcem rzut wolny z ok. 35 metrów popisowo wykonał Pożoga i wydawało się, że jeden punkt pojedzie do Mysłakowic. Jak się okazało ostatni słowo należało do lubawian, a katem Orła był Adamowicz, który ustalił wynik na 3-2 dla zespołu z Lubawki.

OL: Kaszuba - Pietrzykowski, Różański, Szuster, Damasiewicz, Kuk, Gucwa (81' Meuszyński), Uznański (70' Rybka), Adamowicz, Musiał, Kurek.
OM: Mikulski - Pożoga, Sielicki, Szymański, Lambert (70' Kniżatko), Stępniak, Janik, Bryniak (85' Krakowski), Piekarec (75' Dybkiewicz), Grycki (56' Szczotka), Zieliński.

Piotr Kuban
Foto: Piotr Kuban